263 Wartości zrodzone na podłożu kultur greckiej i rzymskiej, wzbogacone przez pierwiastek judeochrześcijański – czyli nowy program nauczania w polin


Łacina i Kultura Antyczna – Nowy Przedmiot w SZKOLE a Lekcji już jest ZA DUŻO – Analiza Komentator
25,720 views•Jul 19, 2020
wideoprezentacje

Mały Miś
To dobry pomysł przynajmniej to będzie w opozycji do turbo słowian

asik zoo
W szkole uczy się kultury i mitologii greckiej, a zapytajcie polskie dziecko, czy wie, kto to Perun, Weles itd.

Mad Hatter
może należło by ksztaltować dume narodową ucząc naszej historii naszych korzeni naszej kulury a nie tego jak inna kultura miała na naszą wpływ

Poty
Wystarczyłoby zmienić podstawę programową historii i zamiast naciskać na II światową i historię starożytnego Rzymu, to pouczyć historii Słowian, ich wierzeniach, technologii, zwyczajach i itd.

Kamil89
Apropos Pawła Historyka, czy może moglibyście zrobić vlog o tym czy chrzest Polski miał w ogóle miejsce? Jest trochę kontrowersji na ten temat 🙂

Quman
Chwilunia wiele słów z języka polskiego pochodzi z łaciny 😯? Pierwsze słyszę mógłby ktoś mi to wyjaśnić ? Proszę

Krzysztof Polaszek
Tak szanowny Atorze mylisz się język łaciński przybył z Czech i Niemiec, bo stamtąd przybywał kler by chrystianizować państwo Polskie…

Alex Nordahl
Co za ironia, można by powiedzieć że Polska szkoła jest martwa jak łacina

Daniel Woźniak
A kiedy hebrajski dołożą? W końcu ma to być jeden z języków urzędowych w POLIN

Daniel Woźniak
Ator, a propos aktualnego programu historii w polskiej podstawówce. Od naszych czasów zmieniło się wyraźnie jedno. W klasie 5 jest kilka stron o izraelu …..

Maciej Malinowski
W koloniach uczą się języków „Panów”.

KS
Może by tak język slowianski i kultura i wierzenia słowiańskie? Gdzie my żyjemy w jakiejś koloni niemiecko watykansko rzymskiej?

Hubert Pawelec
Trochę się pozmieniało. W tym rozdaniu jesteśmy glownie kolonia amerykańską.

Rex 7
Nie chcę Ci psuć wizji, ale nie istniało coś takiego jak język słowiański, a jeśli mówimy o protosłowiańskim czy starocerkiewnosłowiańskim, to zapewniam Cię, że ich użyteczność jest jeszcze mniejsza niż łaciny. A poza tym to, czy Ci się to podoba, czy nie, nasza kultura wyrosła w wiekszości na pniu rzymskim i jakoś zachowała pewną oryginalność. Bez kultury rzymskiej Kochanowski by nic wiekopomnego nie napisał, nie byłoby nic z arcydzieł polskiego średniowiecza, żadnych kronik, a jeśli pogańscy Polanie jakimś cudem by przeżyli, to źródeł pisanych za szybko by nie stworzyli. Tak, zostaliśmy skolonizowani przez łacinników, bo inaczej zostalibyśmy zdeptani przez niemiecką czy czeską ekspansję. Gorzka prawda, ale prawda. Tyle że to na łacińskim pniu powstała polska tożsamość, nie na pogańsko-słowiańskim. Próba spiłowania drzewa, na którym żyjemy od wieków zakończyłaby się tylko bolesnym upadkiem.

A co do mitologii to można by to wprowadzić w podstawówce w ramach ciekawostki, ale nie ma co wierzeń przodków przeceniać, nic nie wskazuje, żeby mitologia słowiańska była choć w połowie tak rozbudowana jak grecka. Miała fajne potwory, fakt, ale za dużo mitów to nie znamy,

Polski Uczeń
Masz racje Ator u mnie fizyka wyglądała tak „Czytamy Podręcznik” potem „Ktoś nie rozumie” wszycy podnoszą ręce( prócz 2/3 osób) „Dobrze ci co rozumieją wytłumaczą tym co nie rozumieją”. I potem ta pani strajkuje ,bo za swoją „CIĘŻKĄ PRACE DOSTAJE ZAMAŁO PIENIĘDZY”

Robert Lewandowski
Tak uczmy łaciny, a tymczasem ludzie myślą, że rząd ma własne pieniądze i , że nie płacą żadnych podatków.

Marek D
Pamiętajcie, żeby szkoła nie przeszkodziła wam w zdobywaniu wiedzy. Cisnąć to co was interesuję , resztę na zal .

…..

Kojoto @Kojoto:
„wartości zrodzonych na podłożu kultur greckiej i rzymskiej, wzbogaconych przez pierwiastek judeochrześcijański.” No to jest wytrych dla fanów judeopolonii…

https://kresy.pl/wydarzenia/jezyk-lacinski-w-kultura-antyczna-w-podstawie-programowej-dla-szkol-srednich/


Szkoła Podstawowa nr 10 w Toruniu. Zdj. ilustr. Fot. sp10.torun pl

JĘZYK ŁACIŃSKI I KULTURA ANTYCZNA W PODSTAWIE PROGRAMOWEJ DLA SZKÓŁ ŚREDNICH

17 lipca 2020|1 Komentarz|w kultura, Polska, Polska, społeczeństwo, Wydarzenia |Przez Adam Szabelak

W nowym roku szkolnym uczniowie pierwszych klas liceów ogólnokształcących i techników będą uczyć się łaciny i kultury antycznej w zakresie podstawowym. Rozporządzenie w tej sprawie zostało wydane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Nowelizacja rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie podstawy programowej dla liceów ogólnokształcących, techników oraz branżowych szkół II stopnia ukazała się w Dzienniku Ustaw 16 lipca. Program nauczania zostanie uzupełniony o przedmiot język łaciński i kultura antyczna w zakresie podstawowym dla liceów i techników.

Na realizację nowego przedmiotu przeznaczono jedną godzinę tygodniowo w I klasie.

Program będzie obejmował znajomość podstaw języka łacińskiego pozwalającą czytać pod kierunkiem nauczyciela nieskomplikowane, różnorodne formalnie i pochodzące z różnych epok oryginalne teksty łacińskie, znajomość podstawowych faktów dotyczących twórczości wybranych, ważnych autorów piszących po łacinie, świadomość relacji pomiędzy językami używanymi w Europie i wykorzystywanymi przez nie alfabetami czy rozumienie dziedzictwa antyku grecko-rzymskiego jako ideowego i materialnego fundamentu cywilizacji zachodniej i kultury polskiej.

Rolą przedmiotu realizowanego w zakresie podstawowym nie ma być przekazywanie uczniom wiedzy deklaratywnej o języku i jego strukturze gramatycznej, ale kształcenie przede wszystkim umiejętności oraz pokazanie uczniom oddziaływania języka łacińskiego oraz kultury grecko-rzymskiego antyku na języki i kulturę europejską wieków późniejszych. Podstawa programowa ma dać nauczycielom szansę wykształcenia wśród uczniów przekonania z jednej strony o doniosłości, z drugiej – o atrakcyjności tych humanistycznych zagadnień.

Dyrektorzy szkół zdecydują czy w szkole realizowany będzie nauka łaciny i kultury antycznej, czy też plastyki, muzyki lub filozofii.

– Celem zajęć jest pokazanie uczniom oddziaływania języka łacińskiego oraz kultury grecko-rzymskiego antyku na języki i kulturę europejską wieków późniejszych. Podstawa programowa ma przede wszystkim dać nauczycielom szansę wykształcenia wśród uczniów przekonania z jednej strony o doniosłości, z drugiej – o atrakcyjności tych humanistycznych zagadnień – wyjaśnia Anna Ostrowska, rzecznik prasowy MEN.

Rozporządzenie wchodzi w życie 1 września 2020 r.

Cele kształcenia – wymagania ogólne

Zakres podstawowy

W zakresie kompetencji językowych: Znajomość podstaw języka łacińskiego pozwalająca czytać pod kierunkiem nauczyciela nieskomplikowane, różno- rodne formalnie i pochodzące z różnych epok oryginalne teksty łacińskie.W zakresie kompetencji kulturowych: znajomość podstawowych faktów dotyczących twórczości wybranych, ważnych autorów piszących po łacinie od starożytności do czasów nowożytnych; Świadomość relacji pomiędzy językami używanymi w Europie i wykorzystywanymi przez nie alfabetami (łaciński, grecki, cyrylica); Podstawowa znajomość wybranych, ważnych zjawisk z zakresu antycznej historii, filozofii, prawa, mitologii, religii, literatury, sztuki i architektury oraz tradycji antyku w kulturze europejskiej i polskiej; Znajomość wybranych pojęć i terminów z zakresu humanistyki oraz ich grecko-rzymskiego rodowodu.W zakresie kompetencji społecznych: rozumienie dziedzictwa antyku grecko-rzymskiego jako ideowego i materialnego fundamentu cywilizacji zachodniej i kultury polskiej; Świadomość długiego trwania wartości zrodzonych na podłożu kultur greckiej i rzymskiej, wzbogaconych przez pierwiastek judeochrześcijański.

Zakres rozszerzony

W zakresie kompetencji językowych: znajomość gramatyki języka łacińskiego oraz umiejętność rozumienia i tłumaczenia tekstu łacińskiego. Uczeń zna i potrafi stosować podstawowe zjawiska morfologiczne i składniowe typowe dla języka łacińskiego. Uczeń rozumie czytany ze słownikiem tekst łaciński i dokonuje poprawnego przekładu prozatorskiego tekstu łacińskiego na język polski, z wykorzystaniem słownika łacińsko-polskiego, w tłumaczeniu zachowując polską normę językową.W zakresie kompetencji kulturowych: znajomość kultury i tradycji antycznej oraz jej wpływu na kultury późniejsze. Uczeń zna, rozumie i interpretuje zjawiska i teksty kultury antycznej, umieszczając je we właściwym dla nich kontekście i zauważając ich cechy charakterystyczne, oraz rozpoznaje i interpretuje elementy tradycji antycznej w tekstach kultury późniejszej.W zakresie kompetencji społecznych: świadomość roli antyku w kształtowaniu się kultury i tożsamości polskiej oraz znaczenia kultury grecko-rzymskiej dla kultury europejskiej i światowej. Uczeń ma świadomość znaczenia tradycji antycznej dla kształtowania się i rozwoju kultury polskiej i światowej.

Kresy.pl / dziennikustaw.gov.pl / gloswielkopolski.pl

6 uwag do wpisu “263 Wartości zrodzone na podłożu kultur greckiej i rzymskiej, wzbogacone przez pierwiastek judeochrześcijański – czyli nowy program nauczania w polin

  1. https://bialczynski.pl/2020/07/20/ntv-kogo-pograza-zeznania-ghislaine-maxwell-trumpa-czy-bidena/#comment-62554

    NEO20 lipca 2020 o 17:38
    My tu gadu gadu a MEN wprowadza do podstawy programowej na lata 2020/2021do szkół średnich łacinę i kulturę antyczną (czyli grecką i rzymską). Szkoda, że nie wprowadzają np. Głagolicy, Runicy czy Bukwicy o przebogatej kulturze i dziejach Lechitów, Słowian generalnie – nie wspominając. Czyli kolejna zapchaj-dziura, kosztem ot choćby matematyki, fizyki, chemii, które i tak zostały okrojone kosztem religii rzymsko-katolickiej w szkołach. To dyrektor technikum, czy liceum będzie wybierał jeden z przedmiotów jak: filozofia, plastyka, muzyka, język łaciński i kultura antyczna. Plastyki i muzyki się nie czepiam, wyrabiają swoistą wrażliwość, ale uczyć się sztucznego języka? Po cóż to komu? Okay, ci którzy wybierają się na medycynę, to może im i owszem. Ale w technikum??

    Polubienie

    • Ktoś czytał coś gdzieś pozytywnego o Słowiańszczyźnie lub Słowianach ostatnio, hm? Można na to prosić jakieś źródła?

      Ja nie czytałem, choć może nie czytuję za dużo ofitzjalnej propagandy. Mylę się?

      Ja twierdzę, że przeciw-słowiańskie uprzedzenia są wiodącym prądem naukowym, kulturalnym i politycznym. To nic innego jak dyskryminacja, rasizm, nazizm razem wzięte!

      Polubienie

      • Niby nie na temat…

        Artykuł o tzw. Keltach, ale tzw. Germanie też są wymienienie. Ciekawe czy znajdziesz w tym tekście słowa jak „Słowianie”, „słowiański”, itp?

        https://kresy.pl/publicystyka/wywiady/celtyckie-kresy/


        Badania archeologiczne w Samborowicach, 2017 rok. Fot. Projekt Celt, Celtycka Polska

        CELTYCKIE KRESY

        8 sierpnia 2020|0 Komentarze|w Publicystyka, Wywiady |Przez Marek Trojan

        W specjalnym wywiadzie dla portalu Kresy.pl dr Przemysław Dulęba, archeolog z Uniwersytetu Wrocławskiego, specjalista w zakresie archeologii Celtów, prezentuje wyniki dotychczasowych badań osady celtyckiej z Samborowic na Górnym Śląsku i mówi o czasach, gdy Celtowie żyli na ziemiach polskich.

        Marek Trojan (Kresy.pl): Projekt nosi nazwę Celtyckie Kresy. Portal Kresy.pl pyta: dlaczego?

        Dr Przemysław Dulęba (archeolog, Uniwersytet Wrocławski): Dlatego, że osadnictwo celtyckie na ziemiach polskich znajduje się w ich południowej części i stanowiło de facto północno-wschodni kres całego osadnictwa kultury lateńskiej, która jest wiązana przez badaczy z ludnością określaną jako Celtowie, Gallowie, Galaci. Ten obszar rzeczywiście jest najdalej na północy-wschód wysuniętą rubieżą tego osadnictwa.

        Gdzie na obszarze dzisiejszej Polski mieszkali Celtowie?

        Celtowie zasiedlali na terenie Polski cztery odrębne enklawy. Jak spojrzymy na mapę tego osadnictwa i znalezisk to zobaczymy, że one bardzo wyraźnie się wydzielają na cztery grupy. Pierwsze znajduje się na Dolnym Śląsku, między Odrą a Górą Ślężą, w dolinach rzek Bystrzycy, Ślęzy i Oławy. Drugie, czyli to, które obecnie badamy, znajduje się na obszarze Górnego Śląska, na Płaskowyżu Głubczyckim, w Kotlinie Raciborskiej. Są to północne przedpola Bramy Morawskiej, która w starożytności stanowiła najbardziej dogodne przejście między Karpatami a Sudetami, co powodowało, że ten punkt był bardzo istotny z perspektywy starożytnej geopolityki. Umożliwiał on kontrolę nad tym szlakiem, biegnącym z południa na północ. Dodatkowo, tereny te są dość żyzne. Dotyczy to zresztą wszystkich obszarów zajętych przez osadnictwo celtyckie. Tam, gdzie się ono pojawia, są najlepsze ziemie.

        Rzeczywiście, interesujący wybór miejsca. A te dwa pozostałe miejsca, w których żyli?

        Trzecią enklawą jest skupisko odkryte przez archeologów w zachodniej Małopolsce, w okolicach dzisiejszego Krakowa, Bochni, Wieliczki, także na północ od Wisły, na obszarze tzw. wyżyny lessowej, aż po Nidę. Stamtąd także znane są znaleziska z tego okresu, gdy Celtowie mieszkali na ziemiach polskich. Czwartym, najmniej rozpoznanym skupiskiem, które jest cały czas badane i które jest nieco odrębne od trzech pozostałych, jest skupisko na obszarze wschodniej Małopolski, na terenie woj. podkarpackiego, w górnym i środkowym biegu Sanu, w okolicach dzisiejszego Przemyśla, Jarosławia. Tam znajdują się na razie słabo rozpoznane, ale ewidentne ślady osadnictwa celtyckiego.

        Skąd Celtowie wzięli się w Polsce?

        W przypadku Celtów, którzy przybyli na obszar Górnego Śląska i Zachodniej Małopolski, jesteśmy niemal pewni, że byli oni spokrewnieni z ludnością, która zasiedlała Morawy i Górną Austrię. Odnośnie osadnictwa na Dolnym Śląsku, to tego tak na pewno nie wiemy. Natomiast wydaje się, że były tam silne wpływy zarówno z obszaru Moraw, jak i Kotliny Czeskiej. Być może początkowo ludność przybyła tam z obszaru Moraw, ale utrzymywała dość silne kontakty z obszarem wschodnich Czech, poprzez przełęcze w Sudetach, w okolicach dzisiejszego Nahodu.

        Z ludnością ze wschodniej części Małopolski było podobnie?

        Cóż, tego do końca nie wiemy, ale ewidentnie jest ona spokrewniona z ówczesnymi mieszkańcami Kotliny Karpackiej, z obszaru wschodniej Słowacji, wschodnich Węgier, Siedmiogrodu. Były też kontakty wzdłuż łuku Karpat, ze względów geograficznych. Tutaj prymat geografii nad pewnymi poczynaniami ludzkimi cały czas jest od starożytności obserwowany. Taki „determinizm geograficzny” to nie wymysł XIX-wiecznej polityki. Ludzie już wcześniej dostrzegali zalety zajmowania poszczególnych obszarów w tamtych czasach.

        Co do przejścia przez Bramę Morawską, czy zajęcie tego obszaru było efektem zadziałania jakiegoś centrum decyzyjnego kultury lateńskiej, czy był to wynik innych procesów, ruchów tamtejszej ludności?

        Wydaje się, że jest to związane z wielką migracją plemion celtyckich. Jesteśmy w stanie z pewnym prawdopodobieństwem powiązać to z największą i najlepiej rozpoznaną, bo naświetloną w źródłach starożytnych, migracją, która miała miejsce na przełomie V/IV w. przed Chrystusem. Zaowocowała ona wielkim najazdem na Italię i zniszczeniem Rzymu w 390 r. przed Ch. Wiemy też o innych migracjach, które trudno umiejscowić w czasie, choć można odnosić je do tego okresu. Jest m.in. taka wzmianka u Tytusa Liwiusza o Ambigacie, królu Biturygów, który wysłał dwóch swoich bratanków, Belovesa i Segovesa, jednego do Italii, a drugiego na wschód, na obszar tzw. Lasu Hercyńskiego. Wyprawy te łączy się ogólnie z obszarem Środkowej Europy. Wydaje się więc, że w ramach tej migracji jeden impuls poszedł w stronę Italii, która była bardzo łakomym kąskiem dla tych barbarzyńskich społeczności. Druga grupa zasiedliła obszary na Wschodzie. Przybycie Celtów na tereny Śląska, które zostały zasiedlone jako pierwsze, przed Małopolską, było zapewne odpryskiem tej dużej, historycznej migracji Celtów. Co ciekawe, z perspektywy ponad 100 lat badań nad osadnictwem celtyckim w Środkowej Europie wydaje się, że populacja Celtów, która przybyła na tereny obecnej Polski była niewielka. Stąd, nie zasiedlili oni całego obszaru, ale pewne punkty węzłowe. Wydaje się nam, że było to najprawdopodobniej związane z tym, że te niewielkie społeczności miały świadomość, że nie utrzymają tak wielkiego terenu, więc wybrali optymalne miejsca, poprzez które można kontrolować handel, wymianę, przepływ ludności. Z punktu widzenia ludzi starożytnych było to bardzo istotne.

        A co z tłem społeczno-kulturowym? Ci ludzie raczej nie przyszli na tereny zupełnie puste, tylko takie, gdzie już żyli ludzie, jacyś autochtoni. Jak oni odnosili się do siebie nawzajem i jak ich obecność wpływała na nich nawzajem?

        Archeologia nie zarejestrowała śladów związanych z jakimś gwałtownym najazdem, w przeciwieństwie np. do sytuacji wcześniejszej o sto lat, gdy w połowie VI w. przed Chr. nastąpiła seria najazdów na tereny zasiedlone przez społeczności kultury łużyckiej. Część wzniesionych przez nich umocnionych grodzisk została zniszczona przez ludność wiązaną z koczownikami, ze Scytami lub, co bardziej prawdopodobne, przez ludność, która posługiwała się takim modelem kultury koczowniczej, ale mieszkała w Kotlinie Karpackiej. Te najazdy miały gwałtowny przebieg, po nich nastąpił kryzys osadniczy. Natomiast w okresie lateńskim niczego takiego nie notujemy. Co więcej, wydaje się, że tereny te w momencie przybycia Celtów były już w dużym stopniu wyludnione. Miejscowa ludność, wiązana z kulturą łużycką, której nie możemy pewnie identyfikować z żadną znaną grupą językową czy etniczną, była już słabo obecna. W północnych częściach tej rubieży celtyckiej żyła ludność kultury pomorskiej, specyficzna jednostka kulturowa, co do której spierają się archeolodzy. Była to jednak też taka społeczność czasów kryzysu, szczególnie odnośnie jej południowej części. Na północy to była duża populacja, ale im dalej na południe, tym ta populacja kult. pomorskiej jest coraz słabiej rozpoznawalna. Wydaje się zatem, że tereny te były słabo zasiedlone.

        Celtowie mieli kontakty z miejscową ludnością?

        Na pewno. Notujemy importy z tej najstarszej fazy osadnictwa celtyckiego, która nie jest reprezentowana na ziemiach polskich. To wcześniejsze o ok. 50-60 lat osadnictwo Celtów funkcjonowało na obszarze dorzecza środkowego Dunaju, na obszarze Górnej i Dolnej Austrii, na terenie Kotliny Czeskiej i na Morawach. W Polsce wówczas mieszkała jeszcze tylko ludność autochtoniczna. Myślę, że ten teren został raczej szybko zasiedlony, a ta ludność została jakoś pokojowo wchłonięta przez Celtów. Albo nastąpiła jakaś migracja – to jest prawdopodobne w przypadku kult. pomorskiej, bo widzimy, że wraz z pojawieniem się Celtów na Śląsku, ludność pomorska przestaje istnieć na dużych obszarach, od ziemi lubuskiej przez Wielkopolskę, aż do Centralnej Polski, a pojawiają się nowe skupiska za Wisła. Zresztą, najważniejsze znaleziska kult. pomorskiej pochodzą właśnie ze wschodu, w tym z naszych Kresów. Stamtąd znamy najstarsze importy celtyckie. Nieliczne pochodzą z obszaru obecnej Ukrainy, także z Białorusi. Jest zresztą ciekawy pochówek z Zalesia, niedaleko obecnego Czarnobyla, z materiałami kult. lateńskiej. To zapewne pochówek Celta, ze względu na obrządek (grób ciałopalny z popielnicą i zapinką), odkryty jeszcze w czasach międzywojennych. Być może pojedyncze osoby, przedmioty docierały tak daleko, ale poza tymi wspomnianymi enklawami nie było niczego podobnego na obszarze Polski.

        Te enklawy, jak rozumiem, przeżywały swoje okresy rozwoju. Czy w czasie, gdy przeżywały one swoje apogeum, na obszarze enklawy górnośląskiej, zaznaczyło się to jakoś wyjątkowo?

        Celtowie byli społecznością bardzo zaawansowaną pod względem kulturowym, dużo bardziej, niż inne społeczności, które żyły wówczas w dorzeczy Odry i Wisły. Wraz z ich przybyciem obraz kultury materialnej tych społeczności znacząco się zmienia. Widać, że następują pierwsze kontakty. Zaczynają pojawiać się przedmioty w nowym stylu, charakterystycznym dla rzemiosła Celtów oraz, stopniowo, pewne zdobycze cywilizacyjne, których wcześniej nie było. Możemy ten okres funkcjonowania kultury lateńskiej, jak mówią archeolodzy, czyli z Celtami, podzielić na trzy części: okres wczesnolateński, okres środkowolateński i okres późnolateński. Na obszarach ziem polskich, na Śląsku jest osadnictwo wczesnolateńskie i środkowolateńskie. Natomiast na obszarze Małopolski osadnictwo zaczyna się na przełomie wczesnego i środkowego okresu lateńskiego. Z kolei w okresie późnolateńskim, Celtów na obszarze ziem Polski nie ma, za wyjątkiem niewielkiej enklawy, tzw. grupy tynieckiej, której najstarszych znalezisk dokonano w trakcie prac archeologicznych na terenie klasztoru benedyktynów w Tyńcu. To pewna ciekawa społeczność multietniczna, w której funkcjonowali germańscy przedstawiciele kultury przeworskiej oraz jakaś ludność zza Karpat. Byli to Celtowie, którzy ulegli jakimś wpływom ludności miejscowej, ale także dackiej. Trudno tu rozdzielić, czy poza Germanami i Celtami była tam też jakaś ludność z Kotliny Karpackiej, bo w tym czasie, w I w. przed Chr. wpływy cywilizacji dackiej są bardzo duże.

        Czyli – mamy tu ogólny podział na trzy fazy…

        Dokładnie, a ciekawą kwestią, wokół czego ogniskują się moje badania, to ta różnica, ten „boom” osadniczy, kulturowy i cywilizacyjny, notowany na początku okresu środkowolateńskiego. Wtedy następuje jakaś duża zmiana gospodarki, kultury materialnej samych Celtów.

        Na czym ten „boom” polegał?

        Wszystkie przyniesione przez Celtów wynalazki znajdowały masę odbiorców. To np. umiejętność wykonywania naczyń na kole garncarskim – powstały pierwsze piece garncarskie. Choć wcześniej w grobach deponowano taką „zastawę stołową”, to na osadach takiej ceramiki jest niewiele. Te warsztaty działały na mniejszą skalę. Natomiast na początku okresu środkowolateńskiego, ok. 250-120 przed Ch., nagle nastąpił bardzo duży rozwój tej produkcji garncarskiej. Dotyczy to też olbrzymiej ilości naczyń wykonanej z wykorzystaniem grafitu – bardzo charakterystycznego dla ceramiki celtyckiej i uodparniającego ją na działanie temperatury, a także kwasów czy ługów. Od tego okresu, Celtowie zaczynają produkować bardzo różnorodne i efektowne ozdoby ze szkła – bransolety szklane noszone przez kobiety. Masowo upowszechnia się żelazo, żelaznymi drutami naprawiano nawet uszkodzone naczynia. Jedna z naszych koleżanek znalazła nagranie, na którym taką samą metodą posługuje się współczesny garncarz z chińskiej wsi! Widać, że bardzo szanowali swoje wytwory.

        Jest też inna, tajemnicza i bardzo ciekawa tematyka, dotycząca celtyckich monet.

        Właśnie. U schyłku wczesnego okresu lateńskiego i na początku okresu środkowolateńskiego pojawia się mennictwo celtyckie. Celtowie mieli styczność z cywilizacjami antycznymi i stamtąd bierze się idea pieniądza. Wielu wojowników celtyckich było najemnikami w armiach świata hellenistycznego. Mieli sławę świetnych, odważnych – aż do przesady. Według numizmatyków twierdzi, że ponieważ za służbę celtyccy najemnicy byli opłacani, to wraz z nimi przyszła idea pieniądza. Początkowo kopiowano monety greckie i grecki system metryczny, później też rzymskie, a jednocześnie zaczęto wybijać własne wzory, charakterystyczne dla Celtów. Z czasem pojawiają się też napisy w języku greckim i łacińskim, identyfikowane z konkretnymi wodzami, którzy je emitowali. To głównie monety złote i srebrne, niektóre bardzo małe, 3-4 mm średnicy. Natomiast trudno stwierdzić, czy rzeczywiście miały one wartość rzeczywistego nominału pieniądza, czy był ekwiwalentem określonej siły nabywczej gwarantowanej przez plemię lub wodza. W przypadku Celtów raczej tak nie było. Oni byli mocno rozdrobnieni, co było zresztą przyczyną ich upadku. Pieniądze emitować mógł każdy większy „wódz powiatowy”, były one zapewne gratyfikacją w celu utrzymania pewnego systemu wasalnego. W okresie późnolateńskim sytuacja zapewne była już inna. Wówczas np. w Galii pojawia się bardziej rozwinięty system menniczy i tam możemy już mieć do czynienia z pieniądzem rzeczywistym, będącym ekwiwalentem wymiany. W przypadku obszaru obecnej Polski raczej nie można o tym mówić.

        Mówiliśmy, że Celtowie pojawiają się dość nagle, po czym w okresie późnolateńskim, poza enklawą tyniecką, oni znikają. Co się stało?

        Cóż, w archeologii takie rzeczy zawsze są trudne do wytłumaczenia. Nie mamy źródeł pisanych, które by to naświetliły. Natomiast tutaj zanik osadnictwa celtyckiego możemy wiązać z migracją, jaka miała miejsce w tym okresie. Synchronicznie, ten materiał archeologiczny możemy łączyć z tzw. wędrówką Cymbrów i Teutonów, opisaną przez autorów antycznych.

        Kim byli ci ludzie?

        Cymbrowie najprawdopodobniej byli pochodzenia germańskiego, szli z Półwyspu Jutlandzkiego z taką falą, związaną zapewne z jakimiś katastrofami ekologicznymi, powodziami, które doprowadziły do przesunięć ludności z północy na południe. Dla Cymbrów zapewne zabrakło już miejsca, więc postanowili udać się w wielką, historyczną podróż. Po drodze spotkali plemię Teutonów. To trochę mylna nazwa, bo Teutnowie kojarzą się z Niemcami, ale jest to nazwa typowo celtycka. Teuta oznacza „plemię”, „lód”.

        Kojarzy się to z celtyckim bogiem Teutatesem, jak w komiksach o Asteriksie i Obeliksie.

        Imię tego bóstwa, Teutatesa, tłumaczy się jako „pan ludu”. To zresztą bardzo ciekawe: ta fala migracji spowodowała, że przyłączyli się do niej Celtowie, przez których ziemie przechodzili Cymbrowie. Była to zapewne taka mieszana, germańsko-celtycka społeczność. Ale: wszystkie imiona królów cymbryjskich są w 100% celtyckie! Jeden z nich nazywał się nawet Bojorix, czyli „król Bojów”, a wiemy, że w Środkowej Europie, na Morawach i zapewne tez na Górnym Śląsku i Małopolski żyli ludzie posługujący się monetami bojskimi. Byli to więc prawdopodobnie Bojowie. Imiona wodzów takie jak Lugius, Gesorix to także imiona typowo celtyckie. Wydaje się więc, że ludzie widząc napór plemion z północy postanowili szukać szczęścia na południu.

        Co do samego projektu badań. Jakie są jeszcze plany dotyczące Samborowic?

        Dotyczą nie tylko Górnego, ale i Dolnego Śląska. Projekt zakłada przede wszystkim studia nad gospodarką, bo mało wiemy na ten temat. Dysponujemy licznymi, interesującymi znaleziskami z grobów, bo od wielu lat właśnie na tym koncentrowali się badacze. To na cmentarzyskach można odkryć wspaniałe uzbrojenie, ozdoby itd. Natomiast wciąż bardzo mało wiemy o ich podstawach gospodarczych. Głównym pytaniem naszego projektu jest to, czy rzeczywiście były to „celtyckie kresy”, czyli, czy był to obszar na uboczu, może nawet marginalny. Moim zdaniem tak nie było, a obszar ten był kluczowy i został zajęty w wyniku świadomej ekspansji, spowodowanej próbami opanowania tego terenu, a przynajmniej lokalnego handlu. Wiadomo, że obszar Bramy Morawskiej wiąże się ze szlakiem bursztynowym. Co ciekawe, podczas naszych badań w Samborowiach znaleźliśmy dość dużo ozdób z bursztynu, a nawet w pozostałościach jednego z domostw znajdował się warsztat takiego rzemieślnika obrabiającego bursztyn. Wydaje się, że chęć opanowania tego obszaru handlowego była bardzo istotna i temu poświęcamy również nasze prace. Głównie koncentrujemy się jednak na gospodarce – na analizie kości zwierzęcych z osady, żeby móc powiedzieć coś o funkcjonującym modelu gospodarczym. Mało o tym wiemy. Archeologia epoki żelaza koncentrowała się na badaniu cmentarzysk, a osady w sumie badane są od niedawna, dzięki dużym badaniom autostradowym. Musimy też posługiwać się tzw. metodami nieinwazyjnymi, żeby zidentyfikować obiekty celtyckie ginące w morzu reliktów innych kultur, bardzo licznych na tym terenie. W naszym zespole mamy koleżankę – archeozoologa, która określa zwierzęce szczątki kostne, określając np. ile było zwierząt dzikich. To mówi nam też o ówczesnym krajobrazie, roli myślistwa… ta była zapewne niewielka. Raczej koncentrowano się na hodowli. To ciekawe: Celtowie kojarzeni są z dzikiem, z dziczyzną, świnią i one rzeczywiście są obecne np. jako dary grobowe, ale istotniejsze było bydło. Widać też pewną specjalizację: tam, gdzie pojawia się rzemiosło, w centrach rzemieślniczo-handlowych jak w Nowej Cerekwi i na osadach, gdzie funkcjonują jakieś warsztaty i nie ma tylko rolników, to widać, że ci ludzie nie mieli czasu na wypasanie bydła. Hodowano świnie, owce, kozy, a bydła było znacznie mniej. Ci ludzie nie mieli na to ani miejsca, ani czasu – zajęci byli rzemiosłem i zadowalali się świnią, której hodowla przynosi szybki efekt. Z późnych źródeł pisanych wiemy zresztą, że bydło było ważne – płacono nim np. daniny czy kary. Ogólnie jednak koncertowano się na rolnictwie – mamy wiele szczątków roślin uprawnych, których analizą zajmuje się kolejna koleżanka z zespołu. Dotyczy to zarówno roślin uprawnych, jak i dzikich. Te ostatnie pozwalają zrekonstruować ówczesną szatę roślinną. Co prawda okolice Samborowic już w młodszej epoce kamienia, w neolicie, zostały mocno odlesione i kości dzikich zwierząt jest stosunkowo niewiele. Żeby zapolować na grubego zwierza trzeba było iść daleko stąd, prawdopodobnie za Odrę. Pewnie jakieś połacie lasu w miejscach nieatrakcyjnych rolniczo istniały, ale było ich niewiele. Koncentrowano się więc na hodowli, dającej więcej korzyści.

        Co w czasie przyszłych badań wasz zespół chce jeszcze rozwikłać?

        Pomysłem na przyszłość jest np. zagadnienie surowcowe. Znajdujemy olbrzymią ilość przedmiotów metalowych, co świadczy o funkcjonowaniu tu hutnictwa, a także dużo śladów obróbki kowalskiej. Jednak śladów tych pracowni hutniczych, pieców dymarkowych, dobrze znanych z późniejszych czasów, w przypadku Celtów nie ma. To wielka zagadka. Zresztą, takich stanowisk jest mało nawet na terenach, które były gęściej zasiedlone przez Celtów. Chcielibyśmy więc znaleźć pierwsze stanowisko na Śląsku, które mogłoby być związane z działalnością hutniczą. Jest taka ciekawa, niewielka osada w okolicach Strzelina, gdzie zaczynamy wykopaliska. Natomiast inną kwestią jest też pochodzenie grafitu. Używano go w dużych ilościach do wyrobu naczyń. Czasem nawet 40% wszystkich naczyń w pozostałościach obiektów na osadach to ceramika grafitowa. Grafit musiał być transportowany w wielkich ilościach.

        Celtowie importowali grafit?

        Istnieje możliwość, że sprowadzano go z Moraw czy Dolnej Austrii, są dość dziś eksploatowane źródła na południu Czech. Jest jednak możliwość, że ten grafit brano skądś bliżej. Jest takie miejsce np. w Jesenikach, na Płaskowyżu Głubczyckim też są niewielkie wychodnie grafitu. Będziemy to badać i porównywać z tym, którego używali Celtowie.

        A inne plany?

        Chcielibyśmy też znaleźć więcej reliktów osadnictwa z okresu wczesnolateńskiego. Dużym sukcesem naszego projektu było znalezienie pierwszych, dobrze zachowanych obiektów osadniczych z tego okresu. Widać po nich różnicę w rozwoju, w porównaniu z okresami późniejszymi. Życzylibyśmy sobie więc więcej śladów tego najstarszego osadnictwa. Niedawno miała miejsce paradoksalna sytuacja na Górnym Śląsku: wszystkie cmentarzyska celtyckie znane były z okresu wczesnolateńskiego, a osady – z środkowolateńskiego. Więc porównywanie kultury materialnej z obu okresów było dość karkołomne. Również badanie cmentarzysk Celtów dostarcza bardzo ciekawych znalezisk. Tu na pewno przydałoby się włączyć w takie badania rozwinięte nauki biologiczne, np. badania genetyczne dla populacji kultury lateńskiej. Przydałoby się odnaleźć choć kilka grobów szkieletowych i je przebadać. Najlepiej byłoby badać konkretne kompleksy osadnicze: osady z cmentarzyskami, żeby móc rekonstruować krajobraz, w którym Celtowie żyli. To jest najciekawsze, jak wyobrażamy sobie świat tych ludzi. To jest fascynujące i życzyłbym sobie jak najwięcej takich odkryć, które by nam to umożliwiły.

        Zatem – tego życzymy! Bardzo dziękuję za rozmowę.

        Bóg zapłać!

        Kresy.pl

        …..

        Jakieś pytania?

        Polubienie


  2. Co nam dało chrześcijaństwo? Dr. M. Krajski o programowym atakowaniu katolików
    2,854 views•Premiered 9 hours ago
    wRealu24

    Andrzej Jackiewicz
    Głodne brzusie swoich przedstawicieli do wykarmienia.

    Lores Lores
    Kajdany.

    Paweł G
    Kajdany i zniewolenie dopiero przyjdzie i to nie strony Kościoła lecz jego wrogów,

    Lores Lores
    @Paweł G Oni wszyscy grają w jednej drużynie.

    Mieczysław Mikołajczyk
    1000 lat niewoli ….i proponował bym odróżniac chrześcijaństwo od katolicyzmu. Od ponad 1000 lat katolicyzm ma bardzo mało wspólnego z naukami pewnego żyda sprzed 2000 lat. Nie którzy poznali się na nich i próbowali odłączyć od koryta – ale ci wzywali swoich kumpli np. targowiczan lub bezczelnie rozbiorcow na pomoc by tylko przetrwać. T.Kosciuszko – Księża zawsze wykorzystają ciemnotę i przesądy ludu, posłużą się religią – w co nie możecie wątpić – jako maską, by przykryć swą hipokryzję i niegodziwość swych przedsięwzięć. Przemyślenia wiecznie żywe i zawsze na czasie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.