301 Niewolnictwo Słowian, Slavic slavery, slavery of Slavs, Slavi / slaves, Słowianin = niewolnik 01


Słowiańscy i murzyńscy niewolnicy na targu w Kordobie, miniatura z Cantigas de Santa María Alfonsa X Mądrego, XIII wiek

…..

Slavic Lives Matter! / Słowiańskie Życia Mają Znaczenie!

Oto „dziwnie” jedyna wersja tego artykułu zamieszczonego na wikipedii… W kolejnej części zamieszczę jego dalszy ciąg, a także przypisy. Komentarz jest zbędny. Wystarczy przeczytać te dane…

Do wszystkich niszczycieli i prześladowców Słowianek, Słowian i Słowiańszczyzny:

  • Kocham i szanuję was tak samo, jak wy „kochacie i szanujecie” Mię, Moją Słowiańska Tradycję i Słowiańszczyznę.
  • Z całego serca życzę wam wszystkim, aby wróciło do was wielokrotnie wszystko to, co wy i wasi przodkowie uczyniliście i nadal robicie Nam Słowianom… 😦

Pamiętam i nie zapominam, że we wpisie 301 obiecałem podsumować całokształt. Z kilku powodów postanowiłem jednak poczekać z tym, aż to zgniłe mięsko naprawdę dobrze skruszeje i samo odpadnie od kości.

Szczodrych Godów, Słowiańskie Siostry i Bracia!

.

Where does „Ciao!” come from? Etymology of the Italian word „ciao”

…..

https://pl.wikipedia.org/wiki/Niewolnictwo_S%C5%82owian

Niewolnictwo Słowian (ang. slavery of SlavsSlavic slavery) – długotrwały proces masowego sprzedawania Słowian jako niewolników, głównie Arabom, a ponadto GrekomWłochomFrancuzomTurkom i innym nacjom; prowadzony przez Żydów, którzy uważali Słowian za Kananejczyków, a także w znacznym zakresie przez Włochów, NiemcówSkandynawów i Tatarów, oraz zjawisko akceptacji szczególnego zniewalania Słowian w Europie Zachodniej i Południowej w średniowieczu, w którego efekcie etnonim Słowianin w języku łacińskimgreckim i arabskim oraz w językach germańskich i  romańskich ulegał deonimizacji, a następnie apelatywizacji, stając się potocznym określeniem niewolnika, a w końcu wyrazem pospolitym znaczącym niewolnik.

Spis treści

Słowianin = niewolnik?

Slavi/slaves

Słowianie we wczesnym średniowieczu nazywani byli wpierw Wenedami lub Wenetami (gr. Ούενέδοι, Ενετοί; łac. VenetīVenedipragerm. *wenh₁étosniem. Wenden, które przetrwało do XX wieku). Pierwotną według badaczy była forma z sufiksem -et-[1]. Była to nazwa nadana Słowianom z zewnątrz, przez nich samych nieużywana, którą starożytni uczeni z I–II wieku: Pliniusz StarszyPubliusz Korneliusz Tacyt i  Klaudiusz Ptolemeusz, określali lud zamieszkujący mniej więcej na terenie obecnej Polski, przez wielu badaczy uważany za Prasłowian. Nie jest to oczywiste, gdyż zachowane źródła z III–V wieku milczą o Wenetach, toteż niektórzy sądzą, iż ich nazwa mogła zostać w VI wieku przeniesiona na Słowian, którzy  napłynęli w międzyczasie na ich ziemie (Ptolemeusz wymieniał również Słowenów (Σουοβενοι) nad Wołgą)[2][3]. Obszar Wenetów od V wieku p.n.e. do VI wieku n.e. był dla kupców z południowej Europy celem  wypraw po bursztyn oraz skóryfutra bobrowe i wosk, a także celem badań geograficznych[4][5].

W źródłach z VI wieku obecna jest nazwa Słowianie. Historyk łacińskojęzyczny Jordanes w kronice O pochodzeniu i czynach Gotów z 551 roku, zawierającej streszczenie Historii Gotów Kasjodora, wymienił trzy nazwy ludów „pochodzących z jednego pnia” od Wenetów, utożsamiane przez część badaczy z trzema grupami Słowian (zachodniwschodni i południowi): Wenetowie, Antowie i Sklawinowie (łac. Sclaveni). Wenetowie zajmowali południowe wybrzeża Bałtyku i ziemie nad dolną Wisłą, Antowie ziemie między  Dnieprem a Dniestrem, zaś Sklawinowie między Cisą, Dniestrem a Dunajem. Historyk greckojęzyczny  Prokopiusz z Cezarei w VIII Księdze o wojnach z 554 roku podaje bliższe o informacje o ustroju, obyczajach i wierzeniach Antów i Sklawinów[6]. Ta druga nazwa występuje w pięciu formach: Skláboi (Σκλάβοι), Sklabēnoí (Σκλαβηνοί), Sklauēnoí (Σκλαυηνοί), Sthlabēnoí (Σθλαβηνοί) i Sklabînoi (Σκλαβῖνοι). Pierwsza wzmianka o nich odnosi się do 537 roku. Formy Sclavi użył Jonasz z Bobbio w VII wieku w Żywocie św. Kolumbana, pisząc, iż ten udał się na misję do Wenetów, którzy są też zwani Słowianami (ut Venetiorum qui et Sclavi ducuntur). Nazwy geograficznej Słowiańszczyzna – Sklauinia (Σκλαυινία) użył po raz pierwszy  Teofilakt Symokatta pod koniec VI wieku na oznaczenie ziem leżących na północ od Dunaju[7].

Nazwy te to zgrecyzowana postać etnonimu Slověni w językach słowiańskich, według najpopularniejszej z kilku etymologii nazwy Słowianie, pochodzącego od rzeczownika slovo i znaczącego „ludzie mówiący zrozumiale”[8] (w przeciwieństwie do Niemców (scs. Nemici), czyli „nie mówiących” zrozumiale.) Drugą popularną od wieków etymologią jest pochodzenie od wyrazu slava (chwałasława), w różny sposób wyjaśniane[9][10][11]. Niezależnie od rzeczywistego znaczenia etnonimu, słowiański rdzeń Slav/Slov uzyskał w grece formę Sklab (Σκλαβ). Litera „b” (β) w języku średniogreckim była już wymawiana jako „v”. Spółgłoska „k” jest epentezą wynikającą z braku w ówczesnej grece zbitki spółgłoskowej „sl”[12][13].

Sclavinia, Germania, Galia i Roma składają hołd cesarzowi, miniatura w Ewangeliarzu Ottona III, ok. 1000 r.

Pierwsi Słowianie/Sklawini, z którymi zetknęli się wczesnośredniowieczni autorzy, byli wojownikami  napierającymi od północy na wschodnie Cesarstwo Rzymskie i tak też zostali opisani przez Prokopiusza z Cezarei, jako waleczni barbarzyńcy[14][15]. W kolejnych pięciu stuleciach, obok synonimicznej nazwy  Wenedowie, były stosowane różne formy łacińskie i greckie nazw Słowianie i Słowiańszczyzna w znaczeniu etnicznym i geograficznym, bez wydźwięku pejoratywnego. Fredegar pisał o Słowianach znanych jako Wendowie[16]Geograf Bawarski użył określenia narody słowiańskie (gentes Sclavorum = Sclavi)[17]Adam z Bremy stosował pojęcia Slavi i Sclavania, obszernie opisując Słowian połabskich, zaś Helmold w Kronice Słowian (Chronica Sclavorum) zastosował wyrażenie „cała Słowiańszczyzna” (universa Slavia)[18]. Na przełomie X/XI wieku Sclavinia była jedną z czterech równorzędnych części, obok ItaliiGermanii i Galii  mających tworzyć odnowione Cesarstwo Rzymskie[7].


W tym czasie od trzech wieków trwał handel niewolnikami wyprowadzanymi ze Słowiańszczyzny, w kierunku zachodnim i południowo-zachodnim prowadzony głównie przez kupców żydowskich, zwykle utożsamianych z radanitami. Od X wieku, wraz ze stopniowym podbojem Połabia, w handel ten lokalnie angażowali się Niemcy, a na Morzu Śródziemnym Włosi, głównie Wenecjanie[19][20]. W jego efekcie etnonim Słowianin ulegał deonimizacji, stopniowo stając się synonimem niewolnika, by pod koniec średniowiecza ulec całkowitej apelatywizacji, czyli stać się wyłącznie wyrazem pospolitym znaczącym niewolnik. Jak precyzuje prof. Mariusz Rutkowski, deonimizacja jest wtórnym stosowaniem równolegle nazwy własnej jako pospolitej przez skojarzenie, zaś apelatywizacja oderwaniem tej drugiej od pierwszego sensu. Nazwa poddana deonimizacji może w dalszej perspektywie ulec apelatywizacji, gdy np. we wtórnej funkcji zaczyna funkcjonować stale, co prowadzi do utworzenia nowego  leksemu[21]. Proces ten zaszedł właśnie z nazwą Słowianin, w rezultacie czego, w większości zachodnioeuropejskich języków, wyraz znaczący po prostu „niewolnik” pochodzi od niej, np. niemiecki Sklave, holenderski slaaf, francuski esclave, hiszpański esclavo, portugalski escravo,  duński slave, szwedzki slaaf, walijski slaf, bretoński sklav[22].


Prof. Charles Verlinden (1907–1996), belgijski mediewista z Uniwersytetu w Gandawie, autor szeregu prac na temat niewolnictwa, w swej analizie L’origine de Sclavus = esclave (Pochodzenie [utożsamienia] Słowianin = niewolnik) dowiódł, iż deonimizacja dokonała się wpierw na terenie Europy Środkowej, a konkretnie w Niemczech, następnie w Wenecji, która była ośrodkiem handlu słowiańskimi niewolnikami, potem w innych krajach[23]. Podał on przykłady, że na różnych terenach w tamtym czasie nazwy innych narodowości służyły za synonimy niewolników. Analogicznie nazwa celtyckich Brygantów stała się w jęz. francuskim i angielskim synonimem szabrowników i rozbójników (brigandage); podobnie w odniesieniu do Wandalów[24].

Prof. Mario Alinei (1926–2018), włoski językoznawca, specjalista od semantyki z  Uniwersytetu w Utrechcie i przewodniczący projektu UNESCO Atlas Linguarum Europae, podkreślał jednak, że „Wszystkie źródła historyczne niezaprzeczalnie wskazują, że obszar Słowiańszczyzny był głównym rezerwuarem niewolników w całym okresie wczesnego średniowiecza, poczynając prawdopodobnie od VI wieku, a ze szczytem około X wieku. Ta preferencja dla niewolników pochodzenia słowiańskiego była tak silna, że w rezultacie Słowianami stali się wszyscy niewolnicy przez metonimię[25].

Mario Alinei dowodził, że proces deonimizacji nazwy Słowianin w języku łacińskim przebiegał jeszcze przed X wiekiem, stwierdzając, iż „większość filologów i historyków, którzy dyskutowali o tym problemie, jest skłonna czytać niewolnik zamiast Słowianin w wielu wcześniejszych źródłach”[25]. Francuski romanista Auguste Brachet (1845–1898) twierdził, że początek skojarzenia nastąpił, gdy Karol Wielki sprowadził dużą grupę jeńców słowiańskich i ich osiedlił, a deonimizacja dokonywała się w X wieku. Austriacki historyk sztuki Ernst Diez (1878–1961) jej genezy upatrywał w niemieckim Sklave, kojarzącym Słowian zniewolonych przez Niemców z niewolnikami jako takimi. Niemiecki filolog Gustav Körting (1845–1913) twierdził, iż pierwotnie pojęcie to dotyczyło słowiańskich jeńców wojennych. Z Niemiec przeszło do Włoch, gdzie uległo apelatywizacji i w ogólnym sensie przeniknęło do pozostałych języków romańskich oraz z powrotem do niemieckiego[26]. Jednakże niemiecki romanista Gottfried Baist (1853–1920) polemizował z nim, wskazując, że jest niemożliwe, by pojęcie Sklave – niewolnik narodziło się w Niemczech, skoro Słowianie nazywali tam byli Wendami; powstało więc ono we Włoszech i później zawędrowało do Niemiec[27].

Sclavi/Wenden, ilustracja w Zwierciadle Saskim, XIV wiek

Charles Verlinden jednak twierdził, że określenie familias sclavorum w pierwszym dokumencie nadania Ottona I dla kościoła w Magdeburgu z 937 roku nie może mieć znaczenia czysto etnicznego, ale prawne; tym bardziej jest to widoczne w drugim nadaniu z tego roku oraz w trzecim z 939 roku. Kwestia dotyczyła ściśle niewolników, a nie wszyscy Słowianie (Wendowie) w Niemczech nimi byli, zaś równocześnie istnieli też niewolnicy narodowości niemieckiej, nazwani w innym dokumencie mancipia teutonica[28]Taryfa celna z Koblencji w końcu XI wieku określała, że Żydzi za każdego kupionego „słowianina” płacą 4 denary. W Hansisches Urkundenbuch zawierającym ją w starszej wersji, użyta jest forma: Iudei pro unoquoque sclavo emticio debent 4 denarios, zaś w wersji z początku XII wieku: de sclavo empticio 4 denarii.


Jest to pierwsze jednoznaczne zastosowanie tego terminu na terenie Niemiec. Niemniej część badaczy uważa, że w Niemczech używano określenia łacińskiego Sclavus w sensie niewolnik już w X i XI wieku, to znaczy w czasie nasilonego handlu słowiańskimi niewolnikami przez Żydów oraz podboju przez Niemców terenów zamieszkanych przez Słowian. Po ich ustaniu w połowie XII wieku to utożsamienie tam chwilowo zanika, by powrócić w XIII wieku, w wyniku wzmożenia handlu słowiańskimi niewolnikami przez Włochów[29].


Już w X wieku w języku greckim sklábos (σκλάβος) zaczął zastępować dotychczasowe doûlos (δοῦλος – niewolnik/sługa) i andrápodon (ἀνδράποδον – jeniec)[30]. Włoski wyraz schiavo – niewolnik  (od Schiavonus) pochodzi z dialektu florenckiego. W weneckim miał wpierw formę sciavo, następnie sciao, a na końcu ciao (tak też w dialekcie lombardzkim). Od wyrazu Słowianin – niewolnik powstało wówczas włoskie pozdrowienie „ciao!” (niezależnie powstałe w piemonckimciau!, w genueńskimsciao!, w południowowłoskich: schiau!), spopularyzowane w Europie w XX wieku. Jest ono skróceniem sc’ia(v)o i znaczy [twój] niewolnik! Analogicznie do wyparcia przez sclavus dawnego servus w łacinie, wyparło ono we Włoszech pochodzące jeszcze z czasów starożytnego Rzymu, używane dotąd w Polsce i Niemczech, powitanie „serwus!” ([twój] niewolnik!), którym niewolnicy pozdrawiali swych panów[31][32].

Najstarsze użycie słowa esclave w języku starofrancuskim zawiera poezja Benoît de Sainte-Maure z  Normandii z 1175 roku[33]Robert z Boron w Burgundii w tym czasie stosował określenie les Esclos[34]Sclave weszło do języka średnioangielskiego z francuskiego w XIII wieku (w XVI w. slaue, od XVII w. slave), wypierając Wealh (WalijczykBretończyk) będące dotąd synonimem niewolnika oraz staroangielskie þeow i pochodzące ze staronordyjskiego þræl[35]. Pochodny rzeczownik abstrakcyjny slavery (niewolnictwo) notowany jest dopiero od połowy XVI wieku[36], zaś czasownik enslave (uczynić niewolnikiem) od połowy XVII wieku[37]. W związku z tym, że nazwa Słowianin w co najmniej 28 językach uległa zupełnej apelatywizacji, w ostatnich stuleciach przyjęto w nich dla odróżnienia nowe, nieco tylko zmodyfikowane formy tego etnonimu, np. w niemieckim Slawe, włoskim Slavo, hiszpańskim Eslavo, greckim Σλάβος, arabskim Slāf (سلاف). W języku francuskim Slave, a w angielskim Slav/slavic weszły w użycie w XVIII/XIX wieku[38][39].

Deonimizacja nazwy Słowianin przeszła z języków ludowych do łaciny powszechnie w XIII wieku. Klasyczna łacina nie zawiera wyrazów sclāvus/slāvus[24]Niewolnik/sługa to servŭsancillă oraz vēnālǐs i mancĭpĭŭm, oznaczające niewolnika jako przedmiot handlu[40][41]. Ten ostatni wyraz był stosowany w dokumentach łacińskich z wczesnego średniowiecza na określenie niewolników słowiańskich (np. mancipia slavanica), pędzonych przez Żydów do arabskiej Hiszpanii przez państwa frankijskie, np. w piśmie abpa Agobarda do cesarza Ludwika Pobożnego z 826 roku, czy w dokumencie z Magdeburga z 937 roku; stosowane jest też w stosunku do nich określenie servi[42][43]. Jeszcze w XI–XII wieku nazwa Słowianin miała też sens etniczny. Dokumenty z Lombardii i Wenecji używają w tym okresie nadal słów mancipium i servus w sensie niewolnik, zaś dokumenty niemieckie mancipium i captivus (jeniec)[44]. Wenecki Codice diplomatico Barese z 1057 roku wspomina o „pewnej niewolnicy Zycie z rodu Słowian” (unam ancillam Zitam bonam ex genere Sclaborum). Tak też tekst wenecki z 1121 roku o Dukatelli (Ducatella, que ancilla fuit ex genere Sclavorum)[45].

Najstarsze łacińskojęzyczne dokumenty, potwierdzające już deonimizację nazwy Słowian, które przytacza Charles du Fresne, sieur du Cange, w swym Glossarium ad scriptores mediae et infimae latinitatis, pochodzą dopiero z XIII wieku i wyjaśniają, że Słowianie (dużą literą) to synonim jeńców (captives) lub niewolników/sług (servi)[46]. Angielski kronikarz Mateusz Paris w 1252 roku tłumaczył, iż Słowianie (SclaviEsclavi) to potoczna nazwa wszystkich chrześcijańskich jeńców (omnibus Christianis captivis, quos vulgariter Esclavos appellamusChristianis Sclavis, sic namque vocantur captivi)[34]. Kard. Jacques de Vitry podobnie pisał o Sclavas vel servasZwierciadło saskie używa tych pojęć w sensie niewolnicy. W jednym z rytuałów templariuszy występuje wyrażenie słudzy SłowianieNos namque promittimus esse servi Sclavi dominorum infirmorum. W niektórych dokumentach z XIII w. Słowianie i Słowianki to jedna z kategorii służby, np. Regestum Albo Domus publicæ Tolosanæ z Nawarry wylicza: servi et ancillæ, Sclavi et Sclavæ. W Niemczech używane było wyrażenie słowiańscy słudzy (Schlavi oraz Sclavi servientes)[34]. W traktacie Republiki Genui z królem Armenii Leonem III z 1288 roku zastosowano określenie sclavis ogólnie jako niewolnicy; podobnie w innych dokumentach włoskich tego czasu[47].

Stroje niewolników i sług w Europie od VI do XII wieku, ilustracja z kolekcji Horace de Viel-Castel, dyrektora Luwru


W owym czasie, w oczach ludzi Zachodu, Słowianie zajmowali wśród chrześcijan podrzędne miejsce. Ich status „gorszych” chrześcijan był na tyle niekorzystny, że można ich było uprowadzać w niewolę[43]. Charles Verlinden przytoczył włoski tekst prawniczy z 1127 roku, który zawiera zasadę ut nullus nullaque qui queve ex Christiana religione sunt, pro servo et ancilla detineantur, sine légitima culpa, exceptis his qui ex Sclavorum gentegeniti sunt, oznaczającą, że „nie wolno trzymać chrześcijan jako niewolników, z wyjątkiem tych, którzy są pochodzenia słowiańskiego”. Sclavi stali się zatem, z woli prawodawców zachodnioeuropejskich, par excellence servi[48].

Utożsamienie Słowian z niewolnikami dokonało się więc w społeczeństwach Europy Zachodniej, po wcześniejszych Niemczech, w czasie gdy karawany ze słowiańskimi niewolnikami pędzonymi przez Żydów do Al-Andalus przestały przechodzić przez jej obszar w związku ze zdobyciem Kordoby przez antyżydowskich Almohadów w 1148 roku[49]. Jednakże Słowianie, sprzedawani przez Włochów, stali się wówczas jedynymi niewolnikami w krajach zachodnioeuropejskich, z wyjątkiem jeńców muzułmańskich we Włoszech i Hiszpanii, zwanych zwykle w dokumentach podobnie po prostu saracenami lub maurami (często małą literą, jako synonim niewolnika muzułmańskiego)[50][51]. Dawne łacińskie określenie servi w XII–XIV wieku zaczęło tam oznaczać grupy miejscowej ludności poddanej (stąd starofrancuskie, a potem ang. serf) i nie odnosiło się do niewolników w sensie ścisłym, jako indywidualnej własności[52]. Nazwa Słowianin stała się przez to jedynym określeniem niewolnika sensu stricto w tamtejszych językach w późnym średniowieczu[53].

Tak używane określenie słowianin, w epoce nowożytnej, w wyniku masowego handlu niewolnikami afrykańskimi, zostało przeniesione na nich, przez analogię do wcześniejszych niewolników słowiańskich[54]. W języku portugalskim słowo escravo (słowianin w znaczeniu niewolnik) po raz pierwszy zostało użyte w 1462 roku, w dokumencie upoważniającym handlarza Diogo Valarinho do wysłania niewolników z odkrytych niedawno Wysp Zielonego Przylądka[55]. Przez pojawienie się nowego rodzaju niewolników, odniesione do nich pojęcie słowianin zostało tylko apelatywem. W publikacjach spotyka się stwierdzenie, że Słowianie dla Niemców, czy Anglosasów, byli (i są) „białymi Murzynami” (ang. white negros)[56][57]. W rzeczywistości stało się dokładnie odwrotnie: to Murzyni dla ludzi Zachodu zostali „czarnymi Słowianami” (ang. black slaves)[58][59][60].

Prof. Adam Łukaszewicz z Uniwersytetu Warszawskiego, rozważający to zagadnienie, inaczej niż Charles Verlinden, jest zdania, że „fakt nadania niewolnikom nazwy Słowian nie jest po prostu mechaniczną konsekwencją dużej liczby słowiańskich niewolników. Chodzi tu raczej o nastawienie tych, którzy najzupełniej świadomie nadali pejoratywny sens nazwie całego ludu. Znalazła tu wyraz tendencja do wartościowania ludów, przekonanie mieszkańców germańskiego i romańskiego Zachodu o własnej wyższości nad tymi rzekomymi barbarzyńcami, którzy zwłaszcza w Europie Środkowej padali nieraz ofiarą eksterminacji i zniewolenia”[43].


Kananejczycy

Nazwy Słowianie i Słowiańszczyzna w IX–X wieku pojawiają się dokumentach hebrajskojęzycznych. Pierwsze wzmianki zawiera Księga Josippona (hebr. Sefer Josipon – ספר יוסיפון), podająca również nazwy kilku plemion słowiańskich. Datowana była ona wpierw na początek IX, a następnie na połowę X wieku. Prof. Henryk Łowmiański i prof. Krzysztof Tomasz Witczak jej powstanie określili na około 980 roku[61]. Słowa te Żydzi zapożyczyli najprawdopodobniej z języka arabskiego (aṣ-Ṣaqlab – صَقْلَاب), gdyż w najstarszych źródłach mają one rdzeń Sqlab. Josippon nazywa Słowian Saqlābī (סקלאבי), zaś Chasdaj ibn Szaprut, autor listu do króla Chazarów z ok. 955–960 roku, w nazwie Słowiańszczyzny transkrybuje nawet arabski rodzajnikal-Ṣaqlāb (אק-ץלאב)[62]. W tekstach Żydów z Francji z XII–XIII wieku występuje też odfrancuska forma Esklavonja lub Isklavonia[63].


Już jednak autor Księgi Josippona informuje, że Słowianie są uważani przez Żydów za potomków biblijnego Kanaana, syna Chama. On sam uważa to za błędne, twierdząc, że „lepiej poczytywać ich za potomków Dodanim (najmłodszego syna Jawana, syna Jafeta)”[64]Ibrahim ibn Jakub natomiast pisze, iż Słowianie pochodzą od Madaja, syna Jafeta[65]. Ten pierwszy pogląd jednak zwyciężył, tak że niemal wszyscy autorzy hebrajscy z XI–XII wieku nazywają Słowian Kananejczykami, a języki słowiańskie „językiem kananejskim”. W rezultacie Żydzi uznali Słowian za pochodzących od przeklętego syna Chama, którego potomkowie, mocą tzw. przekleństwa Chama, rzuconego przez Noego (Rdz 9, 24–26), są skazani na służenie potomkom Sema i Jafeta[66][67].

W efekcie tego wierzenia w powiązaniu z podbojem Kanaanu przez Izraelitów, w wyniku czego pozostawieni przy życiu Kananejczycy zostali zepchnięci przez Żydów do roli niewolników, w tradycji żydowskiej deonim Kananejczyk (kena‘an) stał się synonimem niewolnika (‘ebed)[68]. W II wieku takie jego rozumienie zastosowała Miszna, a potem wraz z nią przejął Talmud Babiloński w traktacie  Pesachim[69]. Ponadto rozróżniano niewolników hebrajskich (‘ebed ‘ibri), zniewalanych tylko czasowo oraz pochodzących z innych narodów, wszystkich określanych mianem niewolników kananejskich  (‘ebed kena’an), których stan niewoli jest trwały (Kpł 25, 44–46)[70][71]. Takie określenie stosuje Talmud Babiloński w traktacie Quiddušin[68]. W średniowieczu czołowi rabini żydowscy twierdzili, że Słowianie są potomkami Kananejczyków, którzy przed czasem Jozuego wyemigrowali do Europy Środkowej[72][73]. Przez to apelatyw kananejczyk stał się dla Żydów ponownie deonimem oznaczającym Słowianina, pozostając jednak w związku ze swym sensem ogólnym. Ta dwuznaczność została utrwalona przez analogiczną dwuznaczność semantyczną Sclavus/sclavus. W ten sposób w świadomości Żydów powstała zbitka pojęciowa Słowianin = Kananejczyk = niewolnik[72][68][74][75][76].


Moneta z napisem w języku polskim alfabetem hebrajskim Mieszko król Polski (משקא קרל פלסק), uważana za zabytek „języka kananickiego”, XII wiek


Gerszom ben Jehuda (960–1040), jeden z ważniejszych talmudystów w średniowiecznych Niemczech, zwany „światłem diaspory” i uważany za duchowego ojca judaizmu aszkenazyjskiego, w komentarzu  do talmudycznego traktatu Chullin, używa nazwy Kanaan na określenie Słowiańszczyzny, a nazwy  język kananicki[a] (lešon kenaan) na oznaczenie języków słowiańskich[77][78]. Określeń tych używają też: Nathan ben Jehiel z Rzymu (ok. 1035–1106) w popularnym słowniku Aruch[79]Szlomo ben Icchak z Troyes (1039–1105) w komentarzu ad Deuteronomium[80], Joseph Kara[81], Abraham ben Azriel (XIII w.) talmudyta i gramatyk z Czech w Arugaṯ ha-Bošem[82], Ishaq ben Moše (ok. 1180–ok. 1260) w Or Zarua[83]. Słowian jako potomków Kananejczyków przedstawiali także: Aben Ezra z Toledo (ok. 1090–1167) w swym komentarzu ad Obadjam, Dawid Kimchi z Narbony (1160–1235), również komentator Biblii, gramatyk i filozof oraz wielu innych[72]. Jako zamieszkałe przez „Kananejczyków”, kraje zachodniej i wschodniej Słowiańszczyzny były dla Żydów głównym rezerwuarem niewolników, a w ich sprzedaży do krajów islamskich w IX–XI wieku żydowscy handlarze dominowali[84].

Badacze różnią się w kwestii, kto rozpoczął deprecjonowanie Słowian przez utożsamianie ich z niewolnikami: Niemcy, Włosi, Grecy, Arabowie, czy Żydzi? Prof. Roman Jakobson i prof. Morris Halle w opracowaniu The term „Canaan” in Medieval Hebrew, na podstawie zachowanych źródeł wykazali, że pierwszymi deprecjonującymi językowo Słowian byli Żydzi. Dokonało się to zaś w wyniku tego, że nazwę dawnej rzymskiej prowincji Panonia (pochodzącą od praindoeuropejskiego rdzenia *pen- – woda), zamieszkałej od VI wieku przez Słowian, skojarzyli z nazwą Kanaan. W IX wieku określenie  Kanaan rozciągnęli na całe Wielkie Morawy[85]. Jak stwierdza zaś m.in. Kronika Wielkopolska: „w najstarszych księgach piszą, że Panonia jest matką i kolebką wszystkich narodów słowiańskich”[86]. Masowe pozyskiwanie niewolników z terenów Słowiańszczyzny przez Żydów sprawiło bądź utrwaliło to skojarzenie, jak potwierdza Max Weinreich[87]. W dokumentach  starocerkiewnosłowiańskich z IX wieku używane są formy KanonKanaon itp. jako synonimy Panonii – Moraw. Nie było to zewnętrzne zniekształcenie, ale wpływ poglądów żydowskich, przyjętych nawet przez niektórych Słowian, na co wskazuje ich treść. Tekst z początku X wieku ku czci św. Cyryla  stwierdza, iż był on „drugim Abrahamem, który wszedł do ziemi kananejskiej (scs. vъ zemljǫ kanaonьskǫ), która została oświecona słowem nowej nauki”[88].

Prof. Tadeusz Lewicki i prof. Franciszek Kupfer wyrazili przypuszczenie, że nazywanie Słowian Kananejczykami było „kalką językową z jakiegoś języka zachodnio- lub południowoeuropejskiego, a najprawdopodobniej z łaciny” w ten sposób, że już zapelatywizowane określenie sclavus – niewolnik Żydzi przetłumaczyli na zapelatywizowane kenaan – kananejczyk, które wtórnie stało się deonimem oznaczającym Słowianina[89][67]. Wyniki badań Jakobsona i Halle zaprzeczają temu, bowiem w czasie, gdy Żydzi już nazywali Słowian Kananejczykami i to w dosłownym sensie, jako potomków Kanaana, który to pogląd, jako wcześniej istniejący, przytacza autor Księgi Josippona, w żadnym języku europejskim nie dokonała się jeszcze choćby deonimizacja nazwy Słowianin. Jeżeli nawet przyjąć najpóźniejsze datowanie tej księgi przez prof. Ananiasza Zajączkowskiego na koniec X wieku, a wczesne umiejscowienie rozumienia Sclavus jako niewolnik Charlesa Verlindena w dokumentach niemieckich na połowę tego stulecia, wskazującego na pierwszeństwo Niemców, to źródła podane przez Jakobsona i Halle poświadczają pierwszeństwo Żydów w IX wieku[90][28][88]. Niemniej zarówno pierwsze żydowskie dokumenty hebrajskojęzyczne nazywające Słowian Kananejczykami, jak pierwsze niemieckie dokumenty łacińskojęzyczne, stosujące określenie Słowianin w sensie niewolnik pochodzą mniej więcej z tego samego czasu. Prof. Hanna Zaremska ogólnie stwierdziła, że „nowy zakres semantyczny starego biblijnego Kenn’an pojawił się równolegle do pochodzącego od nazwy etnicznej Słowian terminu sclavus[91].


W tym czasie dokonała się u Żydów zmiana znaczenia pojęcia Aszkenazim. W starożytności oznaczało ono Scytów, potem Chazarów, a następnie Słowian do X wieku[92][93] (łączyło się to z wywodzeniem Słowian ze Scytii przez niektórych, np. przez Kosmografa Raweńskiego[94].) Saadja ben Josef identyfikuje Aszkanaz ze Sklavią, a Rifat z Frankonią. Państwo Wielkomorawskie pierwotnie także było przez Żydów określane jako kraj Aszkanaz[95]. Zachodnie Niemcy, centrum kulturalne Żydów, określane były jako Lotir (Lotaryngia w szerokim sensie)[96]. Chasdaj ibn Szaprut w liście do króla Chazarów w poł. X wieku Aszkenaz nazywa już sąsiadem Słowiańszczyzny[97]. W XI wieku Aszkenaz oznacza już ściśle Niemców/Niemcy. Jako pierwszy Niemcy „krajem Aszkenaz” nazwał Hai Gaon (939–1038), talmudysta babiloński z Pumbedity, a jako drugi Szlomo ben Icchak[98]. Zatem w oczach Żydów Słowianie utracili wówczas na rzecz Niemców zaszczytne pochodzenie od Aszkanaza, pierwszego syna Gomera, który był pierwszym synem Jafeta (Rdz 10, 2–3), na rzecz najbardziej hańbiącego pochodzenia od przeklętego Kanaana, ostatniego syna Chama[72][64].

Niektórzy badacze zwracają uwagę, iż Żydom zdarzało się też nazywanie Niemiec i Austrii oraz innych krajów Kanaanem. Roman Jakobson i Morris Halle wyjaśniają jednak, że był to wpływ germanizacji zachodnich obszarów Słowiańszczyzny, na które od XIII wieku Żydzi zaczęli rozciągać nazwę kraj Aszkenaza (Niemcy), dlatego jedno z ich pism stwierdza, że „Kananejczycy, którzy wyemigrowali z Palestyny przed Jozuem, osiedlili się w ziemi Alemaniya, czyli Aszkenaza”. Dawid Kimhi pisał, że na terenie Cesarstwa Niemieckiego żyją Kananejczycy (tj. Słowianie), z terenów Esclavonia (Słowiańszczyzny)[99]. Izaak z Wiednia w poł. XIII wieku zaś nazwał tak Austrię, lecz, jak wyjaśnia Abraham Asher w wydaniu krytycznym Itinerarium Beniamina z Tudeli, było to w czasie, gdy król czeski Przemysł Ottokar II, przyłączył ten kraj do Czech[100]. W hebrajskiej literaturze z terenów Czech, a zwłaszcza Niemiec, od XIII wieku szczególnym mianem Kanaan określane też są same Czechy[101].

Amerykański lingwista, specjalista od jidysz, prof. Dovid Katz (ur. 1956), pochodzący z rodziny Żydów wileńskich, przywołując wcześniejszych badaczy, jak Max Weinreich, Roman Jakobson i Morris Halle oraz specjalista od judaizmu prof. Samuel Krauss (1866–1948), przytoczył opinię, że nadanie Słowiańszczyźnie nazwy Kanaan nie miało dla Żydów znaczenia pejoratywnego w tym sensie, że dla nich Kanaan to po prostu synonim Ziemi Obiecanej, jaką była biblijna „Ziemia Kanaan” i za jaką uważali też kraje słowiańskie[102].

W konsekwencji Słowianie, jako miejscowa ludność, zostali określeni przez Żydów jako Kananejczycy, nawet jeśli nie byli niewolnikami. Tak np. Joseph Kara (ok. 1065–ok. 1135) z Troyes wyjaśnia, że „Maatapot to wzorzyste szaty lniane, którymi okrywają się kobiety kananickie […], nazywają je w języku kananickim pelenka, a niektórzy zwą je w języku kananickim odeza (odzież)”[103]. Eliezer ben Natan z Moguncji (1090–1170), relacjonując, co widział „w czasie mojego pobytu w kraju Kanaan”, tzn. w Polsce, Czechach i na Rusi, gdzie podróżował, opisywał pewne stroje noszone przez Słowianki, stwierdzając, iż „odnosi się to tylko do kobiet w obszernych sukniach, bo taki był obyczaj ich kobiet, podobnie jak dotychczas jeszcze ubierają się kobiety w kraju Kanaan”[104]. Ishaq ben Moše, jeden z najwybitniejszych uczonych żydowskich swych czasów, mieszkający dłuższy czas na Łużycach i w Czechach, relacjonował w pracy Or Zarua, że „w ziemi Kanaan kobiety wkładają kolczyki w uszy, które mają przekłute […] i zdejmują kiedy chcą”[105].

Jehuda ha-Kohen z Moguncji w pracy Księga Praw z około 1028 lub 1040 roku, opisuje szczegółowo konsekwencje wydarzenia, gdy podczas zdobywania Przemyśla w 1018 bądź 1031 roku, jacyś goje  uprowadzili z miasta grupę Żydów, w tym dwóch chłopców (według innej relacji przytoczonej w tekście to sami Żydzi uszli z miasta podczas walk)[106]. Żydzi ci byli jeńcami wojennymi, a nie niewolnikami na sprzedaż[107]. Opisując ich losy, autor Polaków nazywa Kananejczykami, od których jednak Żydzi oczekiwali pomocy, gdy sami byli w potrzebie, przytaczając m.in. opowieść pewnego Żyda przemyskiego[68][108]:

W czasie zamieszek w Polsce wzięli nas do niewoli z miasta Przemyśl. Wtedy ci dwaj byli jeszcze mali. Zabrano ich, a gdy wyprowadzono ich z miasta w pole, porzucili ich na polu, płaczących i stękających. W międzyczasie ujrzeliśmy pewnego Kananejczyka, którego poznałem. Poprosiłem go, aby nas przyjął do swego domu, jak również i chłopców. I rzekłem mu, że jeżeli zlitują się nad nami niebiosa i wyprowadzą nas z niewoli, uczczę go odpowiednio i zapłata będzie u mnie dla niego przygotowana. I tak uczynił. Zdarzył się cud, wyszedłem z niewoli i przyszedłem do domu owego Kananejczyka, ażeby dowiedzieć się o chłopców. I rzekł mi: Jeden zmarł, a oto drugi stoi tutaj przed tobą. – Jehuda ha-Kohen ben Meir, Sefer ha-Dinim

Żydzi mieszkający w krajach słowiańskich do końca średniowiecza zwani są „Żydami kananejskimi”[109][110][111][112]. Rozróżniali oni wpierw Kanaan Zachodni (głównie Czechy) oraz Kanaan Wschodni (Ruś)[113]. Polska, jako późniejsza część Kanaanu Zachodniego, była obszarem napływu i mieszania się Żydów ruskich (dawniej chazarskich) i czeskich oraz niemieckich. W związku z tym, że zachodnia część Kanaanu Zachodniego w ostatnich stuleciach średniowiecza znalazła się w granicach Rzeszy, zaszła modyfikacja w żydowskim nazewnictwie. Obszar Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego stanowił odtąd ogólnie Kanaan, który Dovid Katz określa jako „Wielki Kanaan”, zaś Królestwo Czech stanowiło „Mały Kanaan”, już jako część „kraju Aszkenaz”[114].

Obszar języków jidysz; na zach. od linii ciągłej obszar zachodniego jidisz z wpływem „zachodniokananickiego”, na wsch. obszar wschodniego jidisz na bazie „wschodniokananickego”

Ponieważ Aszkenaz było nazwą Niemiec, Żydzi mieszkający na terenie Niemiec (a także Flandrii, płn.-wsch. Francji i Anglii, gdzie się osiedlali) byli nazywani „Żydami aszkenazyjskimi” (Aszkenazi)[b][115]. Gdy w późnym średniowieczu zaczęli oni częściej emigrować do Polski, Czech i Litwy, zdominowali kulturowo tamtejszych „Żydów kananejskich”[116]. Spowodowało to stopniowe zaprzestanie posługiwania się przez Żydów w krajach słowiańskich językami kananickimi (hipotetyczne języki judeosłowiańskie) na rzecz języków jidysz, opartych znacząco na języku niemieckim z komponentami słowiańskimi[117]. Wraz z przyjęciem silnego wpływu języka i kultury Żydów niemieckich, Żydzi ze Słowiańszczyzny przestali być nazywani „Żydami kananejskimi”, a stali się odtąd, w nowym znaczeniu tego pojęcia, Żydami aszkenazyjskimi (Aszkenaz II)[118][119].

Kolejna zmiana w nazewnictwie dokonała się w drugiej połowie XVI wieku. W wyniku Unii Lubelskiej nazwą Polska zaczęto obejmować tereny wschodniej Słowiańszczyzny, należące dotąd do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Żydzi przybywający z Zachodu do Polski w tym czasie, jej nazwę, której używali od czasów pierwszych Piastów w formie Polania lub Polonia od łac. Polonia, a od XII wieku także Polia oraz Polen lub Polin (פולינ) od niem. Polen[120], skojarzyli z hebrajskim zwrotem p°h ljin (פה לין) – tu spocznij! W tradycji żydowskiej kolejnych wieków powstało kilka opowieści o tym wydarzeniu. Najczęściej za autora owego skojarzenia uważany jest rabin Mojżesz ben Israel Isserles[121]. Według jednej z wersji usłyszał on w duszy i wypowiedział słowa: „Tu spocznij, aż staniesz się godnym powrotu do Erec-Izrael”[122]. Według innej wersji słowa te spadły z nieba zapisane na kartce. Późniejsza wersja opowieści cofa je do czasów Kazimierza Wielkiego, który sam miał wypowiedzieć słowa „tu spocznijcie” do Żydów przybyłych z Europy Zachodniej do Polski „jak do Ziemi Kanaan”, co przedstawił Aron Cajtlin w sztuce Esterka[123]. Niezależnie od szczegółów legendy, ta „nowa Ziemia Kanaan”, zwana przez Żydów w średniowieczu po prostu Kanaanem, stanowiąca terytorium I Rzeczypospolitej, w tym sensie, że dla Żydów zastąpiła Izrael, była odtąd przez nich nazywana Polin[124].

Tradycja żydowska posiadała też przekonania o istnieniu mistycznych połączeń przestrzennych pomiędzy Polską a Izraelem[125]. Podziemne połączenie Izraela z Polską „należącą do Izraela” wspomina już w XI wieku Szlomo ben Icchak, zwany Rashi, jeden z największych dla średniowiecznych Żydów autorytetów wśród komentatorów Biblii i Talmudu, pisząc o Olkuszu. Według legendy miasto założyli kananejscy  Fenicjanie, a jego nazwa jakoby pochodzi od fenickiego El-Kusz[126]. Rashi pisał w Sod Mesharim, że „Olkusz jest to miasto w państwie Polonia, które należy do Ziemi Izraela, choć leży poza granicami Ziemi Izraela. l wiedz, że są tam rudy złota, srebra i że w pobliżu niego znajduje się sól, ponieważ Morze Solne (Martwe) bliskie Ziemi Izraela dochodzi pod ziemią do tego miejsca”[127].

Prof. Haya Bar-Itzhak z Uniwersytetu Michigan, specjalistka od literatury i folkloru żydowskiego, dyrektor Izraelskiego Archiwum Ludowego na Uniwersytecie w Hajfie, redaktor Encyclopedia of Jewish Folklore and Traditions, laureatka m.in. American National Jewish Book Award oraz the Lerner Foundation for Yiddish Culture Award[128], stwierdziła, iż „w starej literaturze żydowskiej znajdują się archetypy wędrówki Żydów przez Europę do Polski i osiedlania się w niej, jako Ziemi Kanaan, a w konsekwencji uczynienia Polski krajem żydowskim”[129].

Sakalibowie

 Osobny artykuł: Saqaliba.

Na terenach wschodniego Cesarstwa Rzymskiego, gdzie żyli osadnicy słowiańscy jako wolni rolnicy oraz najemni żołnierze, doszło do pierwszych kontaktów Arabów ze Słowianami[130]. Pierwsza pisemna wzmianka o tych kontaktach pochodzi z 644 roku, zaś pierwszym Arabem, który pisał o Słowianach, był chrześcijański poeta Al-Achtal (ok. 640–710). Nazwę Słowianin w języku arabskim oddawano jako: aṣ-Ṣaqlab (صَقْلَاب), aṣ-Saqlabi i aṣ-Ṣiqlabī, liczba mnoga: aṣ-Ṣaqāliba (صقالبة), w spolszczeniu: Sakalibowie (aṣ- to rodzajnik określony). Z arabskiego przeszła do języka perskiego jako Seqlāb (سَقلَاب). Słowiańszczyznę po arabsku nazywano Ṣaqlaba lub Ṣaqlabīja. Potwierdza to, że pierwsze zetknięcie Arabów ze Słowianami nastąpiło za pośrednictwem greckim, gdyż nazwy arabskie oddają rdzeń Sklab (Σκλάβ) średniogreckiego  słowa Sklabos (Σκλάβος) – Słowianin, zaś pierwsza samogłoska „a” w słowie arabskim jest anaptyksą  rozbijającą zbitkę spółgłoskową „sk”[131][132].

Słowianie byli pierwszym ludem o jasnych włosach i jasnej cerze, z jakim zetknęli się Arabowie, dlatego w miarę jak poznawali innych Europejczyków, termin aṣ-Ṣaqāliba zaczął u niektórych autorów obejmować ludy północnej, środkowej i wschodniej Europy o typie fizycznym zbliżonym do słowiańskiego. Jednak osoby jasnowłose i jasnoskóre (określane czasem jako o „różowej cerze”, być może opalone na różowo) pozostały stereotypowym wyobrażeniem Słowianina u Arabów, a większość pisarzy arabskich używając nazwy Ṣaqāliba, miała na myśli ściśle ludy słowiańskie[131][133][134].


Pierwszymi Słowianami, z którymi zetknęli się Arabowie, byli żołnierze wschodniorzymscy walczący z nimi i których część w drugiej połowie VII wieku osiedliła się na sąsiednich terenach arabskich za panowania Mu’awiji I w 664 roku, a następnie Abd al-Malika ibn Marwana w 692 roku[135]. Jednak wraz z napływem, od początku VIII wieku, wielkiej liczby słowiańskich niewolników dostarczanych przez chazarskich, skandynawskich i żydowskich handlarzy Arabom na całym obszarze ich panowania, nazwa Ṣaqlab uległa deonimizacji i zaczęła oznaczać niewolnika (‘abd). W arabskiej Hiszpanii początkowo słowo to odnoszono tylko do przywożonych tam słowiańskich niewolników. Później stało się ono określeniem wszystkich cudzoziemskich białych niewolników, zwłaszcza na służbie Umajjadów, głównie jednak Europejczyków wyróżniających się jasną karnacją, kolorem włosów i oczu, w typie fizycznym Słowian[136][137]. W X–XI wieku nazwą Ṣaqāliba określano też wojskowe oddziały składające się z niewolników słowiańskich[138]. Według jednej z etymologii, nazwa plemienia Sakalawa na Madagaskarze  została nadana przez Arabów poprzez skojarzenie ze Słowianami – niewolnikami[139].

W związku z masową praktyką kastrowania słowiańskich niewolników przez Żydów przed sprzedażą Arabom, słowo ṣaqlab w kolejnych wiekach zaczęło być używane w znaczeniu „biały eunuch”[136]. Wcześniej arabski uczony Al-Dżahiz (776–869) z Kalifatu Bagdadzkiego, jeden z najważniejszych autorów literatury adabowej, w swej encyklopedii Księga zwierząt (Kitāb al-Ḥayawān – كتاب الحيوان) pisał o zaletach kastrowania słowiańskich niewolników, stwierdzając m.in., iż „pierwszą rzeczą, jaką sprawia kastracja u Słowianina jest powiększenie jego inteligencji”, zaś niekastrowany „pozostanie przy swojej wrodzonej niewiedzy i głupocie właściwej Słowianom”[140]. Już w X wieku w Al-Andalus Ṣaqlab zaczął być kojarzony z kastratem[47]. Później nazwa Słowianin/niewolnik stała się powszechnie dla Arabów ogólnym synonimem kastrata. Historyk z Kordoby Abu Marwan ibn Hayyan al-Qurtubi (987–1075) stosował w tym sensie słowo Ṣaqlab. Pisarz Abu Hayyan al-Gharnati (1256–1344), komentator Koranu i najbardziej znany arabski gramatyk swej epoki, określa kastrata słowem ṣaḳlabī. Takie samo znaczenie tego słowa podają arabsko-łacińskie słowniki z XII i pocz. XIII wieku. W tym drugim występuje też utworzony od pierwotnego wyrazu Słowianin czasownik saqlaba – „kastrować”[141][136].


Chamy i psy

Tradycyjna historiografia słowiańska, począwszy od Powieści minionych lat Nestora, wywodzi Słowian od Jafeta. Spośród jego synów, na ich praprzodka wskazywano JawanaMeszekaGomera bądź Tirasa[142]. Jednak nie tylko Żydzi, ale i Niemcy głosili w średniowieczu pogląd o pochodzeniu Słowian od Chama, który stanowił dla nich uzasadnienie dla zniewalania zachodnich Słowian. Prof. Janusz Tazbir zwrócił uwagę, iż „część kronikarzy niemieckich wywodziła Słowian od Chama, co z góry zakładało ich podległość Niemcom jako potomkom Jafeta”[143]. Polemizowano z tą tezą w Czechach i w Polsce. W XIV wieku Giovanni z Marignolli w Chronicon Bohemorum prostował, że „Słowianie i Czesi pochodzą od Jafeta, ojca naszego, a nie od Chama, jak niektórzy wywodzą”. Wiek później Jan Długosz, w swych Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae szczegółowo przedstawiający rodowód Słowian, w tym Polaków, od Jafeta, także zwrócił uwagę, iż „niektórzy sądzą, jakoby Cham był ojcem Polaków i wszystkich Słowian”[144].

Pogląd o pochodzeniu Słowian od Chama i Kanaana nie ustał wraz z końcem średniowiecza. W okresie renesansu twierdził tak wpływowy, także wśród chrześcijan, uczony żydowski Elijahu ben Aszer ha-Lewi Aszkenazi (1468–1549), w swoim słowniku Tiszbi, pod hasłem Chanaan[72]. Był to jeden z pierwszych nowoczesnych krytyków tekstu Starego Testamentu, autor traktatów o gramatyce hebrajskiej i przekładów biblijnych oraz pisarz. Jego uczniami byli: kardynał Egidio di Viterbo, u którego Elia Lewita mieszkał trzynaście lat i uczył go m.in. kabały; geograf i kosmograf Sebastian Münster oraz francuski dyplomata i biskup Lavaur Georges de Selve (1508–1541), znany z obrazu Hansa Holbeina i piosenki Jacka Kaczmarskiego Ambasadorowie. O wpływie Lewity świadczy fakt, że kardynałowie, biskupi i książęta proponowali mu stanowisko profesora na chrześcijańskich uczelniach[145].

W Polsce pogląd ten głosił Salomon ben Jechiel Luria, zwany Maharszalem (1510–1573), w pracy Morze Salomona (Jam szel Szlomo – ים של שלמה), w komentarzu do traktatu talmudycznego Chullin[72]. Salomon Luria był to cieszący się wielkim autorytetem znawca prawa żydowskiego, talmudysta i kabalista, współtwórca tradycji aszkenazyjskiej, którego król Zygmunt II August mianował pierwszym rektorem  Akademii Talmudycznej w Lublinie[146]. Znaczenie Maharszala wyraża jego epitafiumTu leży najsilniejszy z silnych, Król wszystkich mędrców i nauczycieli, Silny jak Synaj, a przecież podnoszący góry, Wielka pochodnia, która latami dawała nam światło, w jego dziele „Morze Salomona” i wielu innych. Jego imię znane jest na całym świecie, bowiem wychował i rozsławił wielu uczniów. To on, wielki, cud świata, nasz Pan Salomon, syna Pana Jechiela Lurii[147].

Chłop w dybachBiernat z LublinaŻywot Ezopa Fryga, Fig. 18

Według prof. Adama Łukaszewicza, utożsamianie w średniowieczu Słowian z niewolnikami miało wpływ na decyzję władców piastowskich, „którzy odcięli się od tradycji i przyjęli nie tylko chrześcijaństwo [zachodnie], ale i zachodni sposób życia”[43]Mateusz Mieses, w artykule Geneza wyrazu Cham, odnośnie nowożytności, podobnie twierdził, że odcięcie się przez polską szlachtę (w jej mniemaniu napływowych Sarmatów) od autochtonicznych chłopów miało taką przyczynę. W związku z wcześniejszą legendą rodowodu Słowian, jako potomków Kanaana, stworzoną i spopularyzowaną przez Żydów, szlachta nie chciała uchodzić za autochtonicznych mieszkańców Polski i Rusi – Kananejczyków = Chamitów = niewolników. Dlatego stworzyła legendę sarmackiego – jafetyckiego pochodzenia tylko jej samej, jako ludności napływowej, odrębnej od chłopów polskich i ruskich – chamów, wyłączając ich ze swego narodu i uznając, zgodnie z poglądami Żydów i Niemców, za potomków Chama, skazanych na życie w poddaństwie względem potomków Jafeta i Sema[72].

Prof. Józef Matuszewski, w obszernym studium Geneza polskiego chama wykazał, iż określenie cham w odniesieniu do chłopa występuje wyłącznie w językach zachodniosłowiańskich i wschodniosłowiańskich  oraz z polskiego w litewskim (chamas): „Kariera Chama odnosi się tylko do Słowian. Jedynie u nich uległ on procesowi apelatywizacji. A przy tym nie u wszystkich”. Taka apelatywizacja imienia Cham nigdy nie była notowana w żadnych językach germańskich, czy romańskich, ani nawet południowosłowiańskich, chociaż wszystkie one posiadały rozmaite przezwiska deprecjonujące chłopów[148]. To zjawisko językowe i mentalne objęło więc swym zasięgiem, nie tylko „Sarmację”, ale i Czechy (gdzie nastąpiła germanizacja  szlachty) oraz Rosję, gdzie szlachta podkreślała swe pochodzenie od Waregów, a zatem jedynie i w całości obszar, z którego w średniowieczu Żydzi pozyskiwali niewolników, uważany przez nich za zamieszkały przez Kananejczyków[72]. Cały ten proces streścił prof. Stanisław Pigoń, pisząc:

Że słowo cham stało się obelżywym synonimem chłopa, to wyszło ze Starego Testamentu: w Palestynie nazwa Chananejczycy (tubylcy, jakoby potomkowie Chama ujarzmieni przez Żydów) była równoznaczna z wyrazem: niewolnicy. Przez wyobrażenia żydowskie przeniesiono to na Słowian (Slavi – Sclavi), ich też utożsamiając z Chamitami”[149].


W XVI wieku, obok rozpowszechnienia się określenia cham na chłopów słowiańskich oraz utrwalenia systemu poddaństwa na wschód od Łaby, wzmogła się prawna dyskryminacja Słowian na terenie Niemiec. Znacząco przyczyniła się do tego reformacja, począwszy od Marcina Lutra, który twierdził, że „ze wszystkich narodów najgorszym są Wendowie, pomiędzy których rzucił nas Bóg”. Los Niemców, propagujących protestantyzm wśród Słowian, porównał do „losu Chrystusa, który zszedł z Nieba między złych Żydów”. Był też przeciwny tłumaczeniu Biblii na język górnołużycki, używany jeszcze wówczas w okolicach Wittenbergi. W średniowieczu niemieccy feudałowie zwykle nie rozróżniali prawnie słowiańskich i niemieckich poddanych w obrębie stanu. Pod wpływem mieszczaństwa, w niemieckich krajach  luterańskich, wprowadzono szereg form dyskryminacji. Zakazano nadawania Słowianom praw miejskich, w ogóle nie wolno było im osiedlać się w miastach, toteż powstawały słowiańskie osady podmiejskie, zwane chyże. Od każdego kandydata do cechu wymagano udowodnienia, że nie miał w rodzinie żadnego Słowianina, ani Słowianki (w Dreźnie wprowadzono to już w 1472 roku). Pojawiały się też zakazy żenienia się Niemców ze Słowiankami. W miejscach publicznych, czy w obecności osoby duchownej, nie wolno było nawet odezwać się po słowiańsku[150]. Już od końca XIII wieku zaczęto wprowadzać zakazy używania języków słowiańskich w sądach, rozszerzane od połowy XIV wieku, pomimo Złotej Bulli cesarza Karola IV Luksemburskiego z 1356 roku, nakazującej „słowiańską mowę szanować”. Później wprowadzano też zakazy organizowania zabaw i noszenia strojów słowiańskich. Rugowano słowiańskich chłopów z ziemi i osiedlano Niemców[151].


Teza o pochodzeniu Słowian od Kanaana, czy ogólnie od Chama, nie była uznawana wśród Arabów, gdyż ich uczeni, jak Abū Muḥammad Ibn Qutaybah (829–889), twierdzili, że Słowianie są potomkami Madaja, syna Jafeta[136]. Tak samo Al-Masudi „ojciec historyków arabskich” pisał, że „wszystkie narody słowiańskie” wywodzą się od Madaja, dodając, iż „takie jest podanie wielu ludzi, którzy trudzili się w tej sprawie”[94]. Jednakże oznaczało to również ich niższy status wobec Arabów jako potomków Sema, a także wśród innych ludów pochodzących od Jafeta. Sa‘id Ibn Al-Musayyib (642–715), jeden z „siedmiu wielkich nauczycieli hadisów” twierdził, iż ludy pochodzące od Jafeta, wśród nich Słowianie, „są niewiele warte w przeciwieństwie do Persów i Bizantyjczyków, którzy pochodzą od Sema”[136]. Ponadto według arabskiej tradycji każdy z potomków Jafeta miał otrzymać swoje osobne terytorium. Saqlab – przodek Słowian, który walczył o ziemię z braćmi, został przez nich pobity i musiał zadowolić się chłodnymi ziemiami na północy Europy[152].

Według legendy z anonimowego dzieła z XII wieku Zbiór historii i opowieści (Mojmal al-Tawarikh wa al-Qasas – مُجمل التواریخ و القصص), powstałego w państwie Ghaznawidów, ojciec Saqlaba, którego matka zmarła zaraz po jego narodzinach, został wykarmiony mlekiem suki, co było przyczyną jego „psiej” natury. Z tego też powodu jego syn został nazwany Saglabem→Saqlabem. Legenda ta pochodzi z tego, że perski uczony z XI wieku Abu Sa’id Gardezi podał ludową etymologię nazwy Słowianin, która jakoby wpierw brzmiała  Saglabi i pochodziła od perskiego wyrazu sag oznaczającego psa[152].

cdn…

9 uwag do wpisu “301 Niewolnictwo Słowian, Slavic slavery, slavery of Slavs, Slavi / slaves, Słowianin = niewolnik 01

  1. Pingback: 302 Niewolnictwo Słowian, Slavic slavery, slavery of Slavs, Slavi / slaves, Słowianin = niewolnik 02 | SKRBH

  2. Pingback: 303 Slav czyli slave. O tym jak najbardziej wolnościowy lud dał nazwę niewolnikom | SKRBH

  3. Pingback: 304 Słowiańscy niewolnicy w arabskim świecie | SKRBH


  4. Gmina Deszczno historia – prażubr tur gród Słowian monety arabskie wikingów bóstwo Prasłowian Hobus
    4,169 viewsMar 25, 2022
    avisViridis

    Oto mój ostatni film, który zrealizowałem wspólnie ze Sławkiem Kaczorowskim dla Gminy Deszczno (woj. lubuskie). Popularnonaukowy, bogato ilustrowany. Jest to opowieść o jednym z najciekawszych pod względem archeologicznym regionów w Polsce. Specjalnie do filmu wykonałem piękne ilustracje – dokładne rekonstrukcje wymarłych zwierząt, których szczątki odkryto na terenie gminy, oraz wizualizację grodu w Gliniku. Niezwykłą historię osadnictwa na terenie gminy Deszczno przedstawiają naukowcy, autorzy książek oraz pasjonaci.

    UWAGA: Celem filmu nie jest promowanie żadnej teorii dotyczącej pochodzenia Słowian (allochtonicznej i autochtonicznej), ani innych. W filmie skupiamy się głównie na pokazaniu zabytków ruchomych i opinii naukowców.

    UWAGA: złośliwe lub wulgarne komentarze będą usuwane.

    operamaniak81
    Gwoli ścisłości. 1. Skończył się glacjał, a nie epoka lodowcowa. 2. Badania haplogrup DNA wskazują na dominację obecnych mieszkańców na terenie obecnej Polski od co najmniej 7 tysiąclecia pne, a także na ich bliskie pokrewieństwo z ludami przez ostatnie wieki mylnie uważanych za odrębną grupę, tj. z Germanami. Jeśli w V w n.e. napłynęły „nie znane nikomu ludy”, nie byli to dzisiejsi Polacy. 3. Zachęcam do szerszego korzystania z aktualnych odkryć różnych dyscyplin i doceniania wagi argumentów. Zmiany śladów kultury materialnej świadczą o zmianie mody, a nie całej populacji. Założenie, że obyczaje i technologia nie zmieniały się z upływem czasu, a wyłącznie z napływem migrantów, jest bezpodstawne i błędne.

    avisViridis
    Dziękujemy za przedstawienie innych punktów widzenia. Takie komentarze wzbogacają film. Stosowne wyjaśnienie umieściliśmy w opisie pod filmem.

    operamaniak81
    @avisViridis bardzo miło z Państwa strony, nie oczekiwałem właściwie żadnej reakcji. Państwa film jest bardzo interesujący, oglądałem go z przyjemnością.

    Adrianna Kotleszka
    Też jestem zdania l, iż my Polacy j stesny na ziemiach swych od ponad 5 tysięcy lat. A nie jak nam się wpaja że jesteśmy tu od końca 5 wieku naszej ery. W zapiskach imperium rzymskiego historycy zapisywali iż Słowianie zajmowali ziemię Europy od rzeki Łaby na zachodzie, po góry Uralu na wschodzie, od morza Bałtyckiego (białego) po rzekę Dniepr na południu. Rzymscy historycy raczej wiedzieli co opisywali.

    Ebrelus
    @Adrianna Kotleszka Podaj co konkretnie ci historycy napisali, bo nikt nie jest w stanie jasno określić do jakiej kulturowej grupy należały cytowane przez Rzymian ludy. Przerzucanie się nazwami plemion germańskich i udawanie, że to byli Słowianie jedynie pokazuje jak sami nasi autochtoniści sami nie mają granicy śmieszności w swej megalomanii. Geny to nie ludzie, ale duże garnki to już duże kultury, języki i wspólnoty rodowe, które wymieniały ludność, gdziekolwiek ekspandowaly. tylko że Słowianie czy Bałtowie nie są z tych kultur dużych garnków zmieniających falami obraz dużych połaci Europy, a małych. Słowianie albo byli wyizolowaną grupą z dużą odpornością na ciągłe wędrówki ludów po nizinnej autostradzie Europy albo byli lokalsami którzy przyjęli kulturę Słowian od kultury napływowej. Patrząc na szybką asymilację Słowian gdziekolwiek emigrują i ich wchłonięcia bez problemu przez Węgrów to w niczym nie są podobni do silnych ekskluzywnych tożsamości Gotów, którzy wędrowali przez całą Europę zachowując zwyczaje gospodarkę i język przodków. Jakby nie patrzeć Słowianie bardziej wyglądają na lekkoduchów co to lubią zboże, rolę, siedzenie na tyłku, picie i chędożenie. Taki lud migruje tylko wykopany przez innych że swojej wiejskiej dworkowej sielanki. Gdyby tak zostało to byli byśmy potęgą chociaż w liczebności, ale nawet to chędożenie już nam nie wychodzi! Czym zatem się szczycić jako Słowianie? Jak Filipińczycy gościnnością radością w biedzie i dzieleniem się chojnie ostatnią kromką tuczącego cukru? Mamy szukać wielkości w przeszłości na bazie strzępów informacji żyjąc dumą zamiast ruszyć dupy do roboty i budować wytrwałością, organizacją, planowaniem, sprytem jak germanie? Jedyny plus Słowian to była wolność ekonomiczna, tolerancja i płodność. Bez płodności otwartość kulturowa to samobójstwo ekonomiczna to brak bazy do własnych innowacji. Jakby nie patrzeć jesteśmy na wymarciu i robimy wszystko by je przyspieszyć. Ilu jarych jurnych Słowian ma normalne minimum trójki dzieci? Jedno umrze i jest różnica na zero, więc norma to powinno być minimum czwórka dzieci. A teraz spójrz na te Polki emigrantki z dziećmi z Erasmusa Polaków budowlańców u bauera co dzień pijących, albo te rodzime krajowe matki jedynaków z wpadki lub dla alimentów lub singielki z tagiem „nienawidzę dzieci” lub te od razu z cesarskim cięciem dla wygody żeby z kolejnymi dziećmi było trudniej i by dziecko nigdy nie dostało naturalnych zdrowych bakterii po matce… I jeszcze karmiących dzieci trucizną to biały chleb z glutenem i glifosatem to smarujących go toksycznym olejem roślinnym to nakładających na talerz 2/3 węglowodanów ziemniorów, przetworzonych płatków bez wartości odżywczej a nie zdrowego mięsa jedzenia zdrowych ludzi a nie upodlonej biedy.

    Andrzej Sitkowski
    Tylko czekac aż panowie Michał Pluta i Jakub Lybek będą mieli o 6:00 rano wizytę policji w domu . Prawda jest taka , że dużą część ostatnich odkryć ( tych najbardziej wartosciowych ) to efekt poszukiwań hobbystów , niestety trwa nagonka na pasjonatów historii ze strony archeologów . Prawdą jest , że część poszukiwaczy to handlarze a nawet hieny cmentarne ale dotyczy to tylko minimalnej części tego środowiska, reszta wszystkie cenne z punktu widzenia archeologii przedmioty i miejsca ich odkrycia przekazuje WZK ( jesli jestes poszukiwaczem i znajdziesz coś wartosciowego , nie szukaj dalej w tym miejscu zgłoś to do WZK [ lub przez osobę trzecią, ze względu na bezpieczeństwo] postaraj sie podac namiary GPS i przykryj to miejsce , daj przeprowadzić tam badania archeologom – może kiedyś zrozumieją, że gramy w tej samej drużynie i dojdzie do przyjecia prawa takiego jak np.w UK )

    avisViridis
    Panowie, których kolega wymienił działają zgodnie z prawem, współpracują z miejscowymi archeologami, a znalezione artefakty (w tym pokazane na filmie) przekazali Muzeum Lubuskiemu w Gorzowie Wlkp. Michał Pluta za swoje odkrycie otrzymał nawet nagrodę od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

    Polubienie


    • SŁOWIANIE GRODZISKO -wyprawa w poszukiwaniu tajemniczej starej osady wśród bagien,piękny polski las
      3,287 viewsFeb 21, 2020
      Tropiciel Historii

      Wczesnośredniowieczne grodzisko pierścieniowate, grodzisko pyrzyckie, gród Słowian. Pokazany dąb-pomnik przyrody widoczny na początku nie został ścięty jak mylnie powiedziałem. Troszkę informacji o tym prastarym miejscu:
      http://www.polskaniezwykla.pl/web/place/41200,moskorzyn-wczesnosredniowieczne-grodzisko-pierscieniowate-.html

      czterooki Kral
      Podgrodzie…;)) Jeden z najstarszych ośrodkòw osadnictwa prasłowiańskiego – jeden z grodòw plemienia Prissani ktòrzy wraz z Wolinianami zamieszkiwali wtedy te pomorskie tereny. Z ciekawostek sama nazwa plemienia Pyrzyczan określa pszenicę, czyli włodarze gròdka zapewne zajmowali się szeroko pojętym òwczesnym rolnictwem. Fajny materiał. Pzdr.

      Latarnik
      Już kocham to miejsce, każdy kamień, każde drzewo, każdą „górkę” 🙂 Tam mieszkały moje Siostry i moi Bracia Słowianie. Teren dobry do czynienia „czarów”. Ci co tam byli (mieszkańcy), nadal są obecni 🙂

      WHITE WOLVES TV
      Świetny filmik .Również poszukiwałem ostatnio grodu Słowian, a dokładnie Ślężan.

      W POSZUKIWANIU GRODU ŚLĘŻAN🗿Okolice Wołowa [4K] #słowianie #gród #slavic / WHITE WOLVES TV


      SŁOWIANIE POSTRACH WIKINGÓW – WICIĘDZE (CHĄŚNICY)
      30,370 viewsPremiered Sep 2, 2020
      Ciekawostki i inne dziwy

      W tym odcinku mowa jest o Słowianach i Wikingach. Konkretnie bohaterami filmu będą wiciędze, a więc młodzi Słowianie z nadbałtyckich ludów (zwani również jako chąśnicy), których obawiali się sami Wikingowie. Posłuchaj o przedchrześcijańskich dziejach ludzi z naszych ziem. Jeżeli uważasz, że informacje tego typu warto propagować, to podaj filmik dalej 🙂

      HARD HERON
      wiciędz
      Słownik języka polskiego twierdzi że „Wiciędz” to hipotetyczna polska kontynuacja skandynawskiego Vikinga. Od siebie dodam, że lubię Pański kanał i z przyjemnością subskrybuję. Pozdrawiam

      Wojak Kajko
      Bardzo dobrze, że ukazał się ten odcinek. Temat chąśników jest mało znany w Polsce. Niemniej w tym odcinku padło także wiele błędów polegających na przedstawianiu niektórych zjawisk u chąśników/Słowian oraz różnych cech, jakoby były one powszechne i były zwyczajnie normą. Dodatkowo nie wszystkie informacje przedstawione są 100% prawdziwe. Te 12 bram Wolina jest rzeczą sporną. Jest coś takiego jak krytyka źródeł. Niemniej wielkie dzięki za ten odcinek.
      PS: polecam zapoznać się z serią programów pt. „Igor o Słowianach i nie tylko…” . To prawdziwa kopalnia wiedzy na temat słowiańszczyzny we wczesnym średniowieczu.

      andr27
      „SŁOWIANIE POSTRACH WIKINGÓW” aż pierdnąłem ze śmiechu XDD

      Ciekawostki i inne dziwy
      Co w tym takie śmiesznego? 🙂

      Krzysztof A.
      Nie polecał bym p. Drewniaka i jego kanału Historia bez cenzury. Gada fajnie i śmiesznie ale powiela oficjalne kłamstwa historii i nie podaje źródeł (czy to na yt czy w jego książkach)

      Robert S
      Bzdura, w opisie są źródła, głównie książki. Możecie sprawdzić, pod dowolnym Ich filmie.

      Veneto
      Drewniak to kossinnowiec, bierze udział w zakłamywaniu historii prasławiańskiej

      Piotr Świerkowski
      Opowieści tego pana „bez cenzury”, to brednie kolesia, który szaleństwo ma wypisane w spojrzeniu… 👎

      Veneto
      @Viper1992 – nie gada prawdy o naszej wczesnej historii, tylko utrwala w głowach polskich dzieci, niemieckie kłamstwa o Słowianach.

      Grzech Grześ
      No no no oficjalna histeria nie wspomina o naszych przodkach bo przecież do 966 r były to „Malpoludy żyjące na drzewach” a tak swoją drogą to najwazniejszy Bóg wikingów to ODYN brzmi groznie i jakoś nikt nie slyszy Naszego ODIN tj Jeden jedyny pozdrawiam i zapraszam do dyskusji frazeologicznej

      Sattivasa
      🤣🤣🤣🤣🤣

      Polubienie


  5. 432hz vs 440hz – Are we being manipulated?
    116,756 viewsPremiered Sep 14, 2022
    Consciousness

    What frequency hides the harmony of the universe and was it deliberately taken away from us?

    One of the most existential questions of our time.

    This is where the conspiracy comes from. At some point, governments around the world issued a decree ordering everyone to tune the La tone to 440 Hz. There is said to be something sinister about the frequency of 440 Hz. It is said that the Rockefeller Foundation had an interest in ensuring that the United States adopted the 440 Hz standard in 1935 as part of the „war on consciousness” leading to „control of the musical cult”.

    This theory says that tuning all the music in the world to 440 Hz turns it into a weapon of war.

    Is this so? There are many serious studies confirming the destructive influence of the 440 Hz frequency on humanity.

    There are those who dispute the theory. But are they convincing enough or just a handful of dust in the eyes? We are about to find out in this video.

    Rin Eric
    I have campaigned for 432 for many years now in courtesy to the singers’s request that their voices be spared from the stress of singing in 440. I used to tune down to 419 and that was wonderful for singing. As for the metaphysical debate, I was convinced by the fact that the Great Pyramid is tuned to 432 that 432 was the right way to go. But, some evil power seems to be unmovable on the subject. What to do? Not to worry. C, which is what written music is geared to because it has no sharps or flats and is therefore the true starting point of music, is a love frequency, so it doesn’t matter what we tune to, it will always jump up to a good relative .frequency

    Srisungaze Splash
    How does a singer know if he is singing in 432hz… plz help me understand

    Rin Eric
    @Srisungaze Splash Very simple! You may have thought of it yourself, but decided to stay confused. You sing along with instruments that are tuned to A=432 instead of 440=A. If you sing without instrumental accompaniment, you could sing after listening to a tuning fork tuned to 432=A. There are also pitch pipes. They could be tuned to 432=A if they are not already. Some people have perfect pitch and they could lead the singing. You could just be a bit sloppy and sing a little bit flat from 440. You could join in singing with someone who is already singing in 432. Have fun!

    Evan is Trans-dimentional
    I agree yet disagree with your summation. It absolutely does matter what you tune your instrument to because it sends out energy and reverberation of the frequency. We as energetic beings pick up on this and will carry it with us with enough exposure. If you listen to pop music like most of the world, you are carrying that frequency of 440. It’s not a healthy frequency. The harmonics 423 are manipulated to 440 hz when you change the denominator fraction of the sequence to fit the tuning to 440 and the 4th and 5ths of the scale. The 432 hz matches with the fibonacci fractional sequence. In essence, it effects everything. The entire body , mind and spirit.

    Rin Eric
    @Evan is Trans-dimentional I said that and I have been lobbying for the change to 432 for many years now and I will continue to. But, I was glad to learn that it doesn’t really matter because C is always a love frequency that rebalances the damage of 440. We will not even need to heal afterwards if we adopt 432, which is still my recommendation. Also, and most importantly, it is a kind-hearted response to the justified complaints of the singers, who rely on their bodies, not their tuned instrument.

    Remember God Holy Bible 1611
    The pyramid was tuned to 432Hz ? What do you mean ? Is there actual demonſtrable pꝛoof of this, where?

    And if ſo, ſhould we look to Egypt foꝛ guidance in ſpiritual things, the nation foꝛ which folly and woꝛldlineſſe, idolatry and enmitie againſt God go hand and hand. The ſame nation God made a fool of at the Red Sea.

    Do you vſe iuſt intonation, oꝛ equal temperament, becauſe that plays a large part in all this as well. Muſicke was oꝛiginally was founded on D becauſe doꝛian was the pꝛominent and moſt balanced of the modes becauſe it was the center note in a chain of 6 fifths. Plus it was cuſtomary that a mode, and this one in particular, would ſtart on it’s fifth vnder the tonic and run all the way vp to the fifth aboue the tonic, with the tonic right in the middle. And thus A being the fifth of D made A the „firſt ” note with the firſt letter. Maioꝛ did not become pꝛominent vntil the yeeres iuſt befoꝛe the publiſhing of the King Iames Bible.

    Haue you tried tuning to 7.83 Hz, not to be confuſed with 8Hz which is a completely different pitch?

    Adapter Crash
    And you can slow down tempos in your mind and speed them up

    Flow Westerly
    @Remember God Holy Bible 1611 I recommend some of Bill Donahue’s interpretations of bible text. Full of esoteric meaning and allegorical truths.
    It’s often the interpretation of the bible that leads many followers to ignorance and not quite walking in line with how it was originally meant to be read by educated scholars/clergy/monks who understood the duality of the inner and outer nature of its teachings.

    Evan is Trans-dimentional
    @Rin Eric this is where I disagree with you. The 440 hz should be done away with if you truly want to raise the vibration of this planet. She can’t do it on her own. We have to help and having clashing frequencies doesn’t . I respectfully disagree with the notion that 432 will resonance and balance. It WILL, but until the standard is changed , nope. There aren’t enough tuning to 432. Like I stated before, when you have POPULAR music stations and classical music stations broadcasting everyday 24 hrs. of 440hz, I’d say that makes a difference in how people feel. The fact that the masses aren’t truly educated in this just shows how shady it was when they made the decision to have a standard. I’m pretty sure that every Classical composer is turning in their grave now. Especially considering the fact that the general public will probably never hear the PROPER tuning their music was meant to be heard. In 432 TUNING. If you look up 432 hz it will tell you that IS ACTUALLY THE STANDARD FOR A4. Look up the Fibonacci fractional sequence compared to music and you will find they manipulate the denominator in one of the fractions, to be able to construct the circle of 5ths. If you search enough you will find videos speaking about the manipulation of the numbers to fit the tuning and the scales.

    Rin Eric
    @Remember God Holy Bible 1611 I tuned to „Eb”, which equals 419 by that system of measurement. A good friend of mine who was an advanced piano player told me about D being the true center of the piano (anyway). I had heard about how it lines up better. Paul Horn was informed before he went to the Great Pyramid in Egypt to record a flute solo album that it was, according to Tesla, tuned to 432, which he ignored. He tried to play in 440 and nothing happened. Just as his time was about to run out, he remembered the warning and tuned to 432 and everything came alive and he successfully recorded his flute solo album. Playing in tune is a SOCIAL experience and exact temperament is not necessary to make wonderful, friendly, and even holy music.

    Polubienie


    • 432Hz VS 440Hz – An Ambient Guitar Shootout!
      748,397 viewsFeb 16, 2018
      Chords Of Orion

      I’ve gotten so many questions about using a tuning standard of 432Hz that I decided to do an „Ambient Guitar Shootout” to compare it with 440Hz. Listen and decide which you prefer!

      Version 1 starts at 1:55
      Version 2 starts at 3:15

      Brici
      The second version felt a little unnerving, like in an old horror movie. Idk why
      I preffer the 1st one, it felt warmer, like a hug.

      JimmyG & The Rose City Rockers
      432 is warm and inviting, 440 is immediately agitating. Already working on getting my bands to make the tuning transition 🙂

      Polubienie


  6. Introduction to the Slavic Slave Trade
    M. Laser History
    64,853 views Dec 13, 2022 #Slaves #Slavic #History

    wonderb0lt
    Yes, indeed, you have introduced me to an interesting topic. Even though I consider myself to be somewhat knowledgeable in history, I didn’t even know about the Slavic slave trade! Thanks, great video and a good start to learn about the topic!

    Přemysl Hrůza
    Brilliant! I was aware that there is a connection of words Slave and Slavic people, however here it is quite nicely out together. Anyway, it always haunted me, whether my Czech far far ancestors were slave trading oppressors or enslaved oppressed class. The sad truth it could be both and I will nenver know for sure :-). I have decided to collect some money as a Slave tax for my possible ancestors slave trading and then refund it back to myself as a compensation for my ancestors potential enslavement. Now I believe it is settled finally.

    Michal Hruška
    4 days ago (edited)
    When I first read about early Czech history in academic sources, it really surprised me how much slave trade was referenced. Contact with Arabic world seemed preposterous at first glance, and through today’s lenses, Czechs selling other Slavs from Poland and beyond seemed a silly idea. I thought about it for a bit and slowly started realising how much political and economical sense it made, and how much today’s concept of nationality and old 19th-century-style outlook on ‚fellow Slavic nations’ were colouring my perception right there. I remember the moment quite clearly as the first instance of bias on my own part I recognised, it was a little eye opening. After all, for a 10th century Czech, what did it matter to him whether he was fighting against a Pole or a German or a Magyar? No matter how much we want to think about it like that, people in the 10th century weren’t our grandfather’s grandfathers – they were almost entirely foreign to us, their values entirely different, no matter how much we try to identify with them. Some people today don’t want to think of their ancestors as this distant though, and easily fall back on „my people just don’t do that”. Slavery seems to be a concept that modern people know just as a Roman thing, or more likely, as the American plantation system. Enslaving within Europe seems inconceivable while you only think within those boundaries.

    P.S.: My thoughts kinda meandered there. Great video!

    gamer228r
    I as a slav (Ukrainian) always wondered why in English slaves and Slavs were so similiar words but never found a good video of such quality as yours. Big thank you

    Enrique Perezarce
    Me too, but now it makes sense. I was always like “this sounds like Slavs have been enslaved for a long time”

    PellzoPiri151
    its been known for rather long time…but i think cause of the modern view on it aswell but its not really like slavic peoples proudly want to aknowledge it…rest just want to hide the fact probaly cause of negative association why its not a higher topic…

    Polubienie


    • Netherlands apologises for role in slavery – BBC News
      BBC News
      17,332 views Dec 19, 2022 #TheNetherlands #BBCNews

      Dutch Prime Minister Mark Rutte has apologised for The Netherlands’ colonial past and role in slavery.

      Speaking at The Hague, Mr Rutte called the Netherlands’ history “painful, ugly and downright embarrassing”.

      More than 600,000 people from Asia and Africa were trafficked by Dutch merchants in the 17th-19th centuries, creating a huge amount of wealth for The Netherlands.

      The timing of the apology has been criticised by campaigners, who instead wanted it to take place next year on the 160th anniversary of the Emancipation Act.

      Mickey Thomas
      The Dutch abolished slavery in July, 1863. It’s time for those in other parts of the world to apologise for STILL practising slavery

      Karakzanskruff
      Good point, the trade of people is still prevelant in the non-western world especially from central to northern africa

      loot6
      Exactly, this is just totally pointless. What’s next, Italy are gonna apologise for what the Romans did? The problem is slavery that is happening NOW.

      Ars Nova
      So when is West Africa going to acknowledge its role in slavery?

      Herzog
      1 hour ago
      The transatlantic trade was different from all other forms of slavery. Once the slaves were freed they did not attain regular status with rights and privileges. Transatlantic freed slaves became second class citizens. In the Bible, slave trading was prohibited but Christians didn’t adhere to what the Bible said… they treated slaves anyway they wanted.

      baybarsedturner2
      Where in the Bible was slave trading prohibited? I always thought the Bible endorsed slavery.

      Purple Glitter
      @baybarsedturner2 It did and it said they can treat the slaves however they want if they aren’t Jews.

      Eva Molina
      When is Spain going to do the same?

      Duty to Offend
      Spain was colonised and occupied for 700 years. You might wanna ask the Arab-Berbers first.

      scottsimon1
      It was Africans who caught & sold the slaves. Also between 1 million and 1.25 million Europeans were captured by Barbary pirates and sold as slaves in North Africa and Ottoman Empire between the 15th and 19th centuries. Following this logic, Europeans should get reparations too. Most slavery was outlawed by Europeans 200 years ago & they’ve already paid reparations by giving billions of euros in aid to African nations.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.