141 Shield / SHieLD, jako Target / TaRG+eT – Giermański Drag / DRaG i jego pierwotne Pra-Słowiańskie źródłosłowy i znaczenia, czyli tragiczne targnięcie się na najświętsze świętości ofitzjalnego jęsykosnaftzfa 11


przewodnik szczuje (1.1) psem

Jak wspomniałem w poprzednim wpisie, zajmę się teraz trochę w sumie tym samym słownictwem, ale… raczej takim bardziej lub mniej  ubezdźwięcznionym, czyli zkentumizowanym.

I od razu pytania:

  1. Czyż to nie dziwne, że ciągle ubezdźwięcznionym słownictwie… i ciągle jakoś magicznie występującym np. w j. polskim?
  2. Dlaczego nie rzekomo jakoś średniowieczno słowiańsko zpalatelizowanym, czyli zmiękczonym i udźwięcznionym?
  3. Czyż nie tak tak sobie allo-allo wymyślili i następnie odtfoszyli, patrz tzw. miękkie k’/K’, itp,.. hm?

Tak, tak,.. WYMYŚLILI i ODTFOSZYLI,.. a no bo czyż „niezpalatelizowane”  (c)HC+ieC’, nie powinno ofitzjalnie  brzmieć obecnie coś jak C+C+ieC’ lub Z/S+C+ieC’, hm? A (c)HCe”, czyż nie powinno teraz brzmieć coś jak CCe” lub… Z/SC”e”,.. hm?

A pamiętacie może jeszcze Szczęt / S”C”e”T, (a K’K’e”T wg twierdzeń Sławomira Ambroziaka, z tym jego super pierwotnym rzekomym miękkim k’/K‚), hm? Pewno nie… i czcze me pisanie i próżny trud.

A co powiecie na ciągle istniejące Szczuć / S”+C”o’C’, Czuć / C”o’C’, Tyć / TyC’, Kuć / Ko’C’, Chuć / (c)Ho’C’, Chodź / (c)HoDz’, Żuć / Z”/R”o’C’, Gicz / GiC”, Dziać / DziaC’, Ziać / ZiaC’, Siać / SiaC‚, Kisi / KiSi, Kica / KiCa, Kita / KiTa, Kiedy / KieDy, Gdy / GDy, Gdzie / GDzie, Gzy / GZy, itp, hm?

Nie za dużo tu tych wyjątkowych wyjątków, hm? Sami dalej zobaczcie te wszystkie odstępstwa od ofitzjalnych reguł i praw, a ja tymczasem sam sobie będę nadal zadawał pewno nieprawomyślne i zupełnie nieodpowiednie wg. allo-allo pytania… 🙂

Jest tego znów tyle, że muszę to zrobić jeszcze inaczej. Trochę też sobię po Świszczę / S’+Wi+S”C”e” i po Świstam / S’+Wi+ST+aM i po Gwiżdżę / G+Wi+Z”/R”Dz”e” i po Gwizdam / G+Wi+ZD+aM nosową…

No proszę, i znów nowy dowód makabryczny znalazł sam siem! Ciekawe co allo-allo i inne adolfki nakręciły w temacie tem od 150 lat, bo nie wiem, bo nie sprawdzałem jeszcze… To jest coś pokroju nierozwiązywalnego wstydliwego problemu Grodu / G+RoDo‚ i Z”/R”e+RDzi, patrz:

Zbigniew Gołąb tak pisał o tym fenomenie:

Można założyć, że satemowy substrat 6 (idący od wschodu?) 7 w końcu 8 wchłonął kentumowy substrat 9, ale – jak bywa w takich sytuacjach 10 – język lub dialekt etnicznego substratu 11 przesiąkł pewnymi 12 elementami języka lub dialektu substratowego 13  […] Jest więc rzeczą prawdopodobną 14, że jakieś kentumowe  plemię 15 zostało wchłonięte przez satemowy trzon wczesnych  Prasłowian 16, przesuwających się zapewne ze wschodu 17. Jak wskazują znaczenia powyższych wyrazów, to kentumowe plemię żyło z hodowli bydła i rolnictwa[4] 18, mieszkało w zabezpieczonych umocnieniami osadach (gordъ) o rozwiniętej drewnianej architekturze[5].” *19

Będzie o tym nowy wpis. … Kurczę w takim tępię nigdy tego nie skończę! To powinien być coś jak oficjalny tytuł:

Szczuć / S”C”o’C’ i jego powiązanie z Puszcza / Po’+S”C”a, Puszczać / Po’+S”C”+aC’, Pustka / Po’+ST+Ka i Stać / STaC’ przykłady nieregularnych wtórne ubezdźwięcznień w tzw. j. germańskich na podstawie Sic / SiK i Hate / HeiT 01

http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php?t=50244&p=1353805#post1353805

Szczuć, Sic, Hate, itp – jako przykłady wtórnego ubezdźwięcznienia wysokoenergetycznych pierwowzorów PS 

Czytaj dalej

Reklamy

140 Shield / SHieLD, jako Target / TaRG+eT – Giermański Drag / DRaG i jego pierwotne Pra-Słowiańskie źródłosłowy i znaczenia, czyli tragiczne targnięcie się na najświętsze świętości ofitzjalnego jęsykosnaftzfa 10

To powinien być coś jakby właściwy tytuł…

Pra-Słowiańskie Ssać / SSaC’, Sączyć / Sa”C”+yC’, Siąkać / Sia”K+aC‚, Sikać / SiK+aC’, Sok / SoK, Syk / SyK, itp, jako dowody na wtórne ubezdźwięcznienie / kentumizację pierwotnych postaci tzw. satem, na podstawie porównania pierwotnych odtfoszonych postaci tzw. PIE i tzw. atestowanych (zapisanych) słów, jak sanskryckie scátiawestyjskie  hiṇcaiti, starogreckie hîxaiczeskie scátštímchcát, itp.

 


siusiu (1.1)

sk Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego


UWAGA!

A oto Pra-Słowiańskie słowa, jak Sączyć / Sa”C”+yC’, Siąkać / Sia”K+aC’, Sikać / SiK+aC’, itd, które są źródłosłowami dla łacińskich słów z poprzedniej części. I znów pytanie za 1000 punktów…

Dlaczego Siąkać / Sia”K+aC’Sikać / SiK+aC’ nie „spalatelizowało” się w średniowieczu do *Siącać / Sia”C+aC’, *Sicać / SiC+aC’, hm?


To nie wszystko…

Przypominam, że w j. zachodnio-słowiańskim / lechickim / polskim dziwnie jakoś tak zachowały się postacie słów z występującymi w nich dźwiękami zapisywanymi znakami Z = G = H = K = S = C = T = D

Zgodnie z ofitzjalnymi fyfodami nie powinno to jednak mieć miejsca, patrz tzw. średniowieczne palatalizacje słowiańskie, itp.

Przypominam, że wg Sławomira Ambroziaka, ofitzjalnych jęsykosnaftzów i wszelkiej maści allo-allo przeciw-logicznych i przeciw-słowiańskich wyznawców tradycji pustynnej, która swoje nazistowskie poglądy co do Słowiańszczyzny opiera jedynie na NIEPRAWDZIWYCH I CAŁKOWICIE ZMYŚLONYCH PODSTAWACH,.. było jakoś tak:

https://en.wikipedia.org/wiki/History_of_Proto-Slavic#Progressive_palatalization

(…)

Other vowel and consonant diacritics

Other marks used within Balto-Slavic and Slavic linguistics are:

  • The haček on consonants (č š ž), indicating a „hushing” quality [tʃ ʃ ʒ], as in English kitchen, mission, vision.
  • Various strongly palatal(ized) consonants (a more „hissing” quality in case of sibilants) usually indicated by an acute accent (ć ǵ ḱ ĺ ń ŕ ś ź) or a haček (ď ľ ň ř ť).
  • The ogonek (ą ę ǫ), indicating vowel nasalization (in modern standard Lithuanian this is historical only).

(…)

Split from Indo-European

Proto-Balto-Slavic has the satem sound changes wherein Proto-Indo-European (PIE) palatovelar consonants became affricate or fricative consonants pronounced closer to the front of the mouth, conventionally indicated as  and . These became simple dental fricatives *s and *z in Proto-Slavic:

  • * → *ś → *s

  • *ǵ → *ź → *z

  • *ǵʰ → *ź → *z

This sound change was incomplete, in that all Baltic and Slavic languages have instances where PIE palatovelars appear as *k and *g, often in doublets (i.e. etymologically related words, where one has a sound descended from *k or *g and the other has a sound descended from  or ).

Other satem sound changes are delabialization of labiovelar consonants before rounded vowels[32] and the ruki sound law, which shifted  *s to  after *r*u*k or *i. In Proto-Slavic, this sound was shifted backwards to become *x, although it was often shifted forward again by one of the three sound laws causing palatalization of velars.[33]

In the Balto-Slavic period, final *t and *d were lost.[34]

Also present in Balto-Slavic were the diphthongs *ei and *ai as well as liquid diphthongs *ul, *il, *ur, *ir, the latter set deriving from syllabic liquids;[35] the vocalic element merged with *u after labiovelar stops and with *i everywhere else, and the remaining labiovelars subsequently lost their labialization.[36]

Around this time, the PIE aspirated consonants merged with voiced ones:[37]

  • * → *b

  • * → *d

  • * → *g

Once it split off, the Proto-Slavic period probably encompassed a period of stability lasting 2,000 years with only several centuries of rapid change before and during the breakup of Slavic linguistic unity that came about due to Slavic migrations in the early sixth century.[38][39]

As such, the chronology of changes including the three palatalizations and ending with the change of *ě to *a in certain contexts defines the Common Slavic period.

Long *ē and *ō raised to *ī and *ū before a final sonorant, and sonorants following a long vowel were deleted.[40] Proto-Slavic shared the common Balto-Slavic merging of *o with *a. However, while long *ō and *ā remained distinct in Baltic, they merged in Slavic, so that early Slavic did not possess the sounds *o or *ō.[41][42][clarification needed]

(…)

First regressive palatalization

As an extension of the system of syllable synharmony, velar consonants were palatalized to postalveolar consonants before front vowels (*i, *ī, *e, *ē) and before *j:[49][50]

  • *k → *č [tʃ]

  • *g → *dž [dʒ] → *ž [ʒ]

  • *x → *š [ʃ]

  • *sk → *šč [ʃtʃ]

  • *zg → *ždž [ʒdʒ]

This was the first regressive palatalization. Although *g palatalized to an affricate, this soon lenited to a fricative (but *ždž was retained).[51] Some Germanic loanwords were borrowed early enough to be affected by the first palatalization. One example is *šelmŭ, from earlier *xelmŭ, from Germanic *helmaz.

(…)

Second regressive palatalization

Proto-Slavic had acquired front vowels, ē (possibly an open front vowel [æː][57]) and sometimes ī, from the earlier change of *ai to *ē/ī. This resulted in new sequences of velars followed by front vowels, where they did not occur before. Additionally, some new loanwords also had such sequences.

However, Proto-Slavic was still operating under the system of syllabic synharmony. Therefore, the language underwent the second regressive palatalization, in which velar consonants preceding the new (secondary) phonemes *ē and *ī, as well as *i and *e in new loanwords, were palatalized.[49][50][58] As with the progressive palatalization, these became palatovelar. Soon after, palatovelar consonants from both the progressive palatalization and the second regressive palatalization became sibilants:

  •  → *c ([ts])

  • ǵ → *dz → *z

  •  → *ś → *s/*š

In noun declension, the second regressive palatalization originally figured in two important Slavic stem types: o-stems (masculine and neuter consonant-stems) and a-stems (feminine and masculine vowel-stems). This rule operated in the o-stem masculine paradigm in three places: before nominative plural and both singular and plural locative affixes.[59]

‚wolf’ ‚horn’ ‚spirit’
Nominative singular *vьlkъ *rogъ *duxъ
plural *vьlci *rozi *duśi
Locative singular *vьlcě *rozě *duśě
plural *vьlcěxъ *rozěxъ *duśěxъ

Progressive palatalization

An additional palatalization of velar consonants occurred in Common Slavic times, formerly known as the third palatalization but now more commonly termed the progressive palatalization due to uncertainty over when exactly it occurred. Unlike the other two, it was triggered by a preceding vowel, in particular a preceding *i or *ī, with or without an intervening *n.[29] Furthermore, it was probably disallowed before consonants and the high back vowels *y, *ъ.[60] The outcomes are exactly the same as for the second regressive palatalization, i.e. alveolar rather than palatoalveolar affricates, including the East/West split in the outcome of palatalized *x:

  • k → *c ([ts])

  • g → *dz (→ *z in most dialects)

  • x → *ś → *s/*š

Examples:

  • *atiku(s) „father” (nom. sg.) → *aticu(s) → (with vowel fronting) Late Common Slavic *otьcь
  • Proto-Germanic *kuningaz „king” → Early Common Slavic *kuningu(s) → Late Common Slavic *kъnędzь
  • *vixu(s) „all” → *vьśь → *vьšь (West), *vьsь (East and South)

There is significant debate over when this palatalization took place and the exact contexts in which the change was phonologically regular.[61] The traditional view is that this palatalization took place just after the second regressive palatalization (hence its traditional designation as the „third palatalization”), or alternatively that the two occurred essentially simultaneously. This is based on the similarity of the development to the second regressive palatalization and examples like *atike „father” (voc. sg.) → *otьče (not *otьce) that appear to show that the first regressive palatalization preceded the progressive palatalization.[62]

A dissenting view places the progressive palatalization before one or both regressive palatalizations. This dates back to Pedersen (1905) and was continued more recently by Channon (1972) and Lunt (1981). Lunt’s chronology places the progressive palatalization first of the three, in the process explaining both the occurrence of *otĭče and the identity of the outcomes of the progressive and second regressive palatalizations:[63]

  1. Progressive palatalization: *k > *ḱ (presumably a palatal stop) after *i(n) and *j

  2. First regressive palatalization: *k/*ḱ > *č before front vowels

  3. Fronting of back vowels after palatal consonants

  4. Monophthongization of diphthongs

  5. Second regressive palatalization: *k/*ḱ > *c before front vowels

(similarly for *g and possibly *x)

Significant complications to all theories are posed by the Old Novgorod dialect, known particularly since the 1950s, which has no application of the second regressive palatalization and only partial application of the progressive palatalization (to *k and sometimes *g, but not to *x).

More recent scholars have continued to argue in favor of the traditional chronology,[64][65][66] and there is clearly still no consensus.

The three palatalizations must have taken place between the 2nd and 9th century. The earlier date is the earliest likely date for Slavic contact with Germanic tribes (such as the migrating Goths), because loanwords from Germanic (such as *kъnędzь „king” mentioned above) are affected by all three palatalizations.[67]On the other hand, loan words in the early historic period (c. 9th century) are generally not affected by the palatalizations. For example, the name of the Varangians, from Old Norse Væringi, appears in Old East Slavic as варѧгъ varęgъ, with no evidence of the progressive palatalization (had it followed the full development as „king” did, the result would have been **varędzь instead). The progressive palatalization also affected vowel fronting; it created palatal consonants before back vowels, which were then fronted. This does not necessarily guarantee a certain ordering of the changes, however, as explained above in the vowel fronting section.

(…)

…..

I co? I pstro, bo to wszystko powyżej to jedynie jedna wielka odtfoszona gówno prawda. Tak samo wiarygodna, jak rzekome zapożyczenie słowa Pra-Słowiańskiego Cyce / CyCe, od jakiegoś giermańskiego Zitze / ZiT+Ze, czy Titte / TiT+Te

Zwracam uwagę, że znów tzw. rough breathing, czyli wtórne ubezdźwięcznienie jest doskonale widoczne i działające, patrz przykłady podane niżej.

I znów zapis zgodny z zasadą tzw. miękkiego k’/K’, w skrajnej postaci, patrz Sławomir Ambroziak i Pra-Słowiańskie rdzenie naprzemiennie, raz tylko wysokoenergetyczne tzw. satem, dwa wysokoenergetyczne, ale już jakoś częściowo wtórnie ubezdźwięcznione, czyli zkentumizowane. Co ciekawe, postaci tylko ubezdźwięcznionych jakoś nie znalazłem, no bo Pipi / Pi+Pi, Wee-wee / L”i+L”i, itp no to chyba nie to samo…

…..

http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php?t=50229

Kentumizacja – wtórne ubezdźwięcznienie wysokoenergetycznych pierwowzorów PS, na przykładach Sikać, Szczać, itp.

Czytaj dalej

139 Shield / SHieLD, jako Target / TaRG+eT – Giermański Drag / DRaG i jego pierwotne Pra-Słowiańskie źródłosłowy i znaczenia, czyli tragiczne targnięcie się na najświętsze świętości ofitzjalnego jęsykosnaftzfa 09


niemowlę ssie (1.4) palce

…..

A teraz trochę więcej ubezdźwięcznień i innych ssących niemych zniekształceń… i kolejne pytania za 1000 punktów:

Skoro rzekomo niby Pra-Słowianie zapożyczyli sobie jakoś, kiedyś niemieckie / giermańskie słowo Zitte, czy też raczej Titte, jako Cyc / CyC, Sutek / So’T+eK, itd, no to dlaczego nie zapożyczyli sobie również Saugen / Sao’G+eN, jako Ssać / SSaC’, hm?

A no i znów, jak to jest, że w gwarach j. słowiańskiego odnajdywane są postacie najbardziej zbliżone do tych rzekomo pierwotnych, odtfoszonych tzw. PIE,.. jak i nawet dużo, dużo więcej, patrz następna część tego wpisu i powiązania z postaciami słów z sanskrytu?

A w nawiązaniu do sanskryckiego Cuci / Co’Ci,..  no to ciekawe od kogo wg allo-allo, Ariowie zapożyczali do Wed słowa związane z ssaniem,.. od Gotów, górnych lub dolnych Niemców,.. offitzjalnych giermańskich jęsykosnafftzóff,.. a może jednak bezpośrednio od samych nazistów, jak KoSSina, czy Goebbels, hm?

Czy można z imienia i nazwiska wskazać tych przeciw-słowiańskich nazistów, którzy twierdzili i ciągle twierdzą, że rzekomo Pra-Słowiański słowa związane ze ssaniem, jak np. Cyc / CyC, czy sanskryckie Cuci / Co’Ci, jako Cycek / CyC+eK, Sutek / So’T+eK, itp, zostały jakoś kiedyś magicznie zapożyczone tamże z jakiegoś języka germańskiego, patrz Titte / TiT+Te, czy późniejsze Zitze / ZiT+Ze, hm?

…..

https://de.wiktionary.org/wiki/s%C3%A4ugen

säugen (Deutsch)

Verb

Person Wortform
Präsens ich säuge
du säugst
er, sie, es säugt
Präteritum ich säugte
Konjunktiv II ich säugte
Imperativ Singular säuge!
Plural säugt!
Perfekt Partizip II Hilfsverb
gesäugt haben
Alle weiteren Formen: Flexion:säugen

 

[1] Eine Bache säugt ihre Frischlinge

säu·gen, Präteritum: säug·te, Partizip II: ge·säugtWorttrennung:

Aussprache:

IPA: [ˈzɔɪ̯ɡn̩]
Hörbeispiele: Lautsprecherbild säugen (Info)
Reime: -ɔɪ̯ɡn̩

Bedeutungen:

[1] stillen (einen Säugling), die Brust geben (einem Säugling)
[2] tränken (ein Kalb, Ferkel …)

Herkunft:

mittelhochdeutsch söugensougen, althochdeutsch sougen, vordeutsch *saug-eja- „säugen“, Kausativ zu saugensäugen = veranlassen zu saugen, saugen lassen; das Wort ist seit dem 8. Jahrhundert belegt.[1]

Synonyme:

[1] stillen
[2] (veraltet) spänen

Beispiele:

[1] „Sie säugt ihren jüngsten Buben, der schon zwei Jahre alt ist und Hosen trägt.“[2]
[2] Die Kuh säugt ihr Kalb.

Charakteristische Wortkombinationen:

[2] Die Kuh säugt ihr Kalb.

Wortbildungen:

[1] Säugling
[2] SäugerSäugetier

Übersetzungen

Czytaj dalej

138 Shield / SHieLD, jako Target / TaRG+eT – Giermański Drag / DRaG i jego pierwotne Pra-Słowiańskie źródłosłowy i znaczenia, czyli tragiczne targnięcie się na najświętsze świętości ofitzjalnego jęsykosnaftzfa 08

„Polish Etymology From German Zitze.”

https://pl.wikipedia.org/wiki/Gruczo%C5%82_mlekowy_cz%C5%82owieka

Gruczoł mlekowy (łac. glandula lactifera) lub sutkowy (łac.  glandula mammaria), pot. pierś – największy gruczoł skórny człowieka, jeden z parzystych narządów, rozwijający się u kobiet w okresie pokwitania. Gruczoł mlekowy jest nazywany  sutkiem  (łac. mamma), jednak określenie „sutek” bywa również traktowane jako synonim brodawki sutkowej[1], która jest częścią tego gruczołu, bezpośrednio wydzielającą mleko. (…)

Dziecko ssące sutek matki


UWAGA!!!

Twierdzenie, że rzekomo Pra-Słowianie zapożyczyli sobie słowa powiązane ze ssaniem, od jakichś niemych ludzi, których kreolski język jest jednym z najbardziej zniekształconych języków, spośród wszystkich języków tzw. IE, uważam nie tylko na typowy nazistowski debilizm, ale za bardzo osobistą obelgę.

Do porównania:

https://www.academia.edu/37320163/The_expansion_of_the_Indo-European_languages

The expansion of the Indo-European languages

Frederik Kortlandt #322 (2018)

(…) Haak & al. admit that the present-day people with the greatest affinity to the Corded Ware are distributed in north-eastern Europe, which led Klejn to suggest the possibility that the alleged Yamnaya genetic component is hardly Yamnaya in origin but originated in the populations of northern Europe, from where it spread both to the steppes and to the cultures of central Europe.
(…)
The influx of non-local people from northern Eurasia may be identified with the expansion of the Finno-Ugrians, who came into contact with the Indo-Europeans as a result of the eastward expansion of the latter in the fourth millennium. This was long before the split between Balto-Slavic and Indo-Iranian. In the Late Neolithic there was „a further population movement into the regions surrounding the Baltic Sea” that was „accompanied by the first evidence of extensive animal husbandry in the Eastern Baltic”, which „suggests import of the new economy by an incoming steppe-like population independent of the agricultural societies that were already established to the south and west of the Baltic Sea.” (Mittnik & al. 2018). These may have been the ancestors of Balto-Slavic speakers. At a later stage, the Corded Ware horizon spread eastward, giving rise to farming ancestry in Eastern Baltic individuals and to a female gene-flow from the Eastern Baltic into Central Europe (ibidem). It is generally assumed that Germanic and Baltic developed from contiguous Indo-European dialects. Reconsidering the chronological relationships, I have come to the conclusion that this view cannot be correct because Balto-Slavic had not yet diverged from Indo-Iranian at the time when the ancestors of the Germanic tribes separated from their eastern neighbors. I now think that the order in which the attested branches of Indo-European left the original homeland in the Russian steppe was the following (cf. Kortlandt 2010: 1-6 and 47-50):

1. Anatolian, 2. Tocharian, 3. Italo-Celtic (cf. Kortlandt 2007: 149-157), 4. Germanic, 5. „Temematic” (cf. Holzer 1989, Kortlandt 2010: 73-80), 6. Balkan languages (Greek, Phrygian, Armenian, Thracian, Albanian, in this order), 7. Balto-Slavic, 8. Indo-Iranian (cf. Kuzmina 2007: 220-223).

The earliest contacts between Germanic and Balto-Slavic speakers can be dated to the early Middle Ages. Saskia Pronk-Tiethoff has made clear that there are no Proto-Germanic loanwords in Proto-Slavic because „the two homelands were at best about 900 kilometres removed from each other” (2013: 72). The Proto-Germanic homeland can be identified with the area between the Erzgebirge, the Thuringian Forest, the Harz and the river Elbe (cf. Udolph 1994: 925f.) and the Proto-Slavic homeland with historical Galicia (cf. Udolph 1979: 619-623).

There were two waves of early Germanic loanwords into Slavic, one from the Goths in the south and the other from the Germans in the west (cf. Pronk-Tiethoff 2013: 217-273). These can be identified with the early Slavic expansions to the south and to the west, respectively (cf. Kortlandt 2011: 149). There is no evidence for earlier contact between Germanic and Slavic speakers and there are no traces of an earlier Germanic presence east of the river Elbe. It appears that the Balts never came into direct contact with Germanic tribes because the Lechitic (Polish + Pomoranian + Polabian) migration to the northwest intervened (cf. Udolph 1979: 626, 638, also 1994: 918-920). Since the Goths never lived on the Baltic coast (cf. Kortlandt 2010: 27-30), it follows that early Germanic loanwords in Baltic always passed through a Slavic intermediary.

In the „Temematic” branch of Indo-European discovered by Georg Holzer (1989), the original tenues *p, *t, *k became voiced b, d, g while the mediae aspiratae *bh, *dh, *gh became voiceless p, t, k. Holzer lists 45 Slavic etyma borrowed from Temematic (1989: 50), of which 11 are also found in Baltic. Matasović does not dismiss Holzer’s theory out of hand but considers it unproven and points out that most of the Baltic and Slavic reflexes do not go back to a single prototype (2013: 78-81). This suggests that Baltic and Slavic borrowed independently from a language that was spoken to the west of the Slavic homeland, probably in the area between the rivers San and Vistula. At that time, the Balts occupied the territory north of the Pripet marshes up to the lower Vistula. This leaves the area between the Elbe and the Vistula unaccounted for. Here may have been the territory of the Venedi (Venethi, !”#$%&'( ) mentioned by Plinius, Tacitus and Ptolemaeus, later known as Wenden or Winden after the Lechitic expansion (cf. Porzig 1974: 128). They were probably related to their namesakes in Slovenia and to the Veneti in northern Italy. The voiced obstruent in Venedi and !”#$%&'( is reminiscent of the Temematic development. This opens the possibility that the reflexes of *bh, *dh, *gh were fricatives in Temematic, as they were in the Italic languages including Venetic, and that they became devoiced and either shortened to stops or borrowed as stops in Baltic and Slavic, which did not have the corresponding fricatives.
(…)
Germanic and Balto-Slavic were never contiguous Indo-European dialects at any stage of their prehistory. The methodological point to be emphasized here is that the linguistic evidence takes precedence over archaeological and genetic data, which give no information about the languages spoken and can only support the linguistic evidence. The relative chronology of developments must be established on the basis of the comparative method and internal reconstruction. The location of a reconstructed language can only be established on the basis of lexical and onomastic material.

On the other hand, archaeological or genetic data may supply the corresponding absolute chronology. It is therefore incorrect to attribute cultural influences in southern Scandinavia and the Baltic region in the third millennium to Germanic or Baltic speakers because these languages did not yet exist. While the Italo-Celtic branch may have separated from its Indo-European neighbors in the first half of the third millennium, Proto-Balto-Slavic and Proto-Indo-Iranian can be dated to the second millennium and Proto-Germanic to the end of the first millennium BC (cf. Kortlandt 2010: 173f., 197f., 249f.).

The Indo-Europeans who moved to southern Scandinavia as part of the Corded Ware horizon were not the ancestors of Germanic speakers, who lived farther to the south, but belonged to an unknown branch that was eventually replaced by Germanic.
(…)

Tyle na teraz najnowszych mondrośi Kortlanda, co to tradycyjnie już miesza wszystko bez ładu i składu,.. ale podaje kilka ciekawostek, co do np. wielu ojczyzn Pra-Słowian, czy tzw. Germanów, itp. Wrócę do tego jeszcze w oddzielnym wpisie.

Tym czasem mam nadzieję, że tym tekstem, jak i jego drugą częścią, a także następnymi częściami śmiertelnie obrażę wszystkich tych, którzy bezmyślnie lub co gorsza zmyślnie zlizują (skądś tam), a następnie upowszechniają takie pustynne, a dokładniej austryjacko-prusko-kossinowsko-nazistowskie allo-allo przeciw-słowiańskie i przeciw-logiczne kłamstwa i nielogiczną propagandową kupę, jak np. ta dotycząca rzekomego pochodzenia źródłosłowu Pra-Słowiańskiego słowa Cyc / CyC, jako rzekomej pożyczki niemieckiej / giermańskiej, itp.

Twierdzę, że rdzeń SS i CC, który ma związek z ssaniem jest jednym z najstarszych rdzeni i musi myć datowany jeszcze przed początkiem wymyślenia i hodowli zwierząt, rolnictwa / uprawy roślin, nie mówiąc nawet o obróbce metali, itp!!!

Twierdzę, że SS i CC to Pra-Słowiański rdzeń i że to niemi Niemcy i inni zapożyczyli sobie słowa na nim oparte!


Brnę dalej w tym samym nieodpowiednim i z gruntu niesłusznym kierunku… na pogibiel wszystkim niemym przeciw-słowiańskim nazistowskim krętaczom.

Także i w tym wpisie wskażę na wyjątki, które zaprzeczają ofitzjalnym twierdzeniom, o rzekomej średniowiecznej tzw. palatalizacji słowiańskiej, a także tym rzekomym zapożyczeniom od-giermańskim, jak toto powyżej…

Ponownie pokażę odtfoszone postacie słów, zgodnie z twierdzeniem Sławomira Ambroziaka, który twierdzi, że rzekomo odtfoszony dźwięk tzw. miękkie k’/K’, był pierwotny dla dźwięków wysokoenergetycznych, tzw. satem, jak C, S, Z, Dz, itp. Od początku tego pomysłu uważam, że jest to nieprawdą, patrz wcześniej i dalej.

Zaczynam od słów tzw. satem, by potem przejść do ich odpowiedników,.. ale w postaci tzw. kentum.

Piję do tego, że znów niektóre słowa odnajdywane w językach, jak czeski, słowacki, rosyjski, itp, które rzekomo nie przeszły tych średniowiecznych palatalizacji słowiańskich, jakie miał przejść np. j. polski,.. jakoś jednak je przeszły, itp.


PYTANIA ZA 1000 punktów:

A co, jak te Pra-Słowiańskie słowa zwyczajnie zachowały swoją prastarą i pierwotną wysokoenergetyczną postać, hm? Niemożliwe? A dlaczego, hm? Skoro tzw. rough breathing udowadnia, że postać dźwięków tzw. satem była pierwotna wobec wtórnie ubezdźwięcznionej postaci tzw. kentum, no to dlaczego z innymi dźwiękami miałoby być inaczej, hm?


Jeśli nie mam racji, no to spróbujcie obalić moje przykłady… Będę naprawdę zaszczycony, jeśli ktoś odważy się i wdepcze Mię w glebę…

Pamiętacie słowo Szczyt / S”C„yT..? A co powiecie na Szczycić / S”C„yC+iC’, albo na Syty / SyTy i Sycić / SyC+iC’?, albo… Sutek / So’T+eK i Cycek / CyC+eK,.. hm? No a co z wymianą dźwięków S>C>T>D lub S>C>K, hm?


Dlaczego ciągle w j. polskim w tych samych miejscach, w tych samych słowach, występują wymiennie oba dźwięki i ten zapisywany znakiem C, i ten zapisywany znakiem T, a także i ten zapisywany znakiem K?


Nie może być tak, że raz jakaś zasada / prawo działa, a raz nie… i wszystko jest w porządku, a jeśli nie jest, to jest to zwyczajnie zamiecione pod dywan i przemilczane…

A teraz coś ode Mię od serca, spod mojego sutka…

Wiecie allo-allo, że ssiecie i że ssąc tak naprawdę ssiecie coś najbardziej obżydliwego i w 100% najgorsze z najgorszego, nieprawdaż?

Wg was Słowianie musieli uczyć się czym jest ssanie i sutki i cycki, itp, od waszych odfiecznych niemych przodków… Podobnie wg was było i z mlekiem, i chlebem, i pługiem, itd… Taa… Kortland w malignie, ale i tak przeczy temu…

Wiecie także, że tak samo ssie cała ta fasza faszystowsko-nazistowska ofitzjalna nałka, oparta jedynie na z waszej własnej brudnej giermańsko-pustynnej dziury wyssanych kłamstwach. No jeśli nie liczyć syficzno-syfilitycznej koSSinowskiej końcówki ojca nazizmu…

Nie mam wystarczającej cierpliwości, żeby tu napisać wystarczająco obelżywe słowa na wasz temat, więc pokażę wszem i wobec na jakim poziomie umysłowym znajdujecie się i wy i te wasze ofitzjalne goebbelsowskie przeciw-słowiańskie tfierdzenia…

Szczycicie się tą waszą ofitzjalną bezdenną mondrosią,.. ale jakoś tak niespecjalnie. Nie wstyd wam zwyczajnie lizać kible nazistom? Jeśli nie wstyd, no to smacznego! 🙂

http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php?t=50200

…..

Przypomnienie podstawy z poprzednich wpisów. Zapis dźwięków wg zasady a) Sławomira Ambroziaka, b) SKRiBHy, czyli mojej.

a) K’K’yT’

b) Szczyt / S”C”yT 

…..

K’K’yK’+iK’ 

Szczycić / S”C”yC+iC’

https://sjp.pl/szczyci%C4%87

szczyc

szczycić się – być dumnym z kogoś, z czegoś; chwalić się, chlubić się

Czytaj dalej

137 Recenzja książki Dragomiry Płońskiej „Co każdy Słowianin wiedzieć powinien”


Oto odnośnik do miejsca, gdzie można zakupić tę książkę:
https://ksiegarnia-armoryka.pl/Co_kazdy_Slowianin_wiedziec_powinien_Zeszyt_I_Dragomira_Plonska.html


Od Autora

Jest to pierwszy Zeszyt, który ma zapoczątkować cykl zeszytów o tematyce słowiańskiej. Ten cykl zeszytów ma być niejako suplementem do książki opisującej historię Słowian, która zostanie opublikowana w odrębnym tomie. W Zeszytach chcę skrótowo poruszać i wyjaśniać niektóre pozycje, hasła oraz problemy z dziejów Słowian. Ponieważ informacje z dziedzin: genetyki, archeologii, językoznawstwa i innych nauk dotyczących Słowian, pojawiają się coraz szybciej i w większych ilościach, w kolejnych Zeszytach będą te informacje zamieszczane. Chcę, aby Zeszyty miały charakter bardziej encyklopedyczny oraz, aby potencjalny czytelnik mógł zaglądać do nich wielokrotnie dla uzupełnienia swojej wiedzy. Ten pierwszy Zeszyt I jest stanem wiedzy o Słowianach i ich dziejach, aktualnym na rok 2017 r. Jest to wiedza przetworzona i interpretowana poprzez moją świadomość i logikę. Następne lata przyniosą nowe wiadomości o dziejach Słowian, co zapewne podniesie obecny stan mojej wiedzy na ten temat. Mam nadzieję, że wiadomości i interpretacje zawarte w tym Zeszycie I, zainteresują czytelnika i przyczynią się do Jego własnych poszukiwań.

Dragomira Płońska

…..

Od razu zaznaczam, że wstęp jest najgorszy ze wszystkiego, a im głębiej, tym jest lepiej… 🙂

Sam pomysł wydania krótkiego zbiorczego tekstu o Słowiańszczyźnie i o tym, „co każdy Słowianin wiedzieć powinien”, jest wg Mię bardzo ciekawy. Jestem świadomy, że ilość zagadnień związanych z tym bardzo szerokim tematem, może być niestety niemałą przeszkodą. Trzeba umieć wybrać to, co najważniejsze i jeszcze połączyć to coś wybrane w jakąś logiczna i zjadliwą całość.

Sądzę, że Autorce udało się to zrobić. Co więcej napisała to w taki sposób, że z przyjemnością mogą ten tekst przeczytać zarówno dzieci (no może raczej młodzież), jak i dorosłe kobiety i mężczyźni.

To nie jest żart. Bezpośredniość jest największą zaletą tego tekstu. Jak rozumiem w założeniu ma on trafić pod strzechy, a nie na  biurka jakichś 4 zasuszonych i zasłużonych profesóróf,.. którzy i tak nigdy nie byliby zadowoleni. Wiadomo, jak to jest z tymi zasłużonymi profesórami, co nie? To nic innego, jak tylko przeciw-słowiańskie próchno allo-allo,.. także kij im w oczi…

Dragomira nie przynudza. Język którego używa nie jest nadęty, suchy, czy naukawaty. Te 160 stron czyta się gładko, aczkolwiek…

Zeszyt I jest napisany prostym językiem i pewno także przez to, można odnaleźć w nim dużo uproszczeń, a czasem także powtórzeń, czy niepotrzebnych polacińskich rodzynków, itp.

Wiem, że trudno jest bez tego pisać… Z tego wszystkiego jak zwykle czepiam się najbardziej danych i ich jednolitego logicznego nazewnictwa. Co do formatowania tekstu, no cóż… uprzejMię przemilczę to, dając jednak tym milczeniem pewną wskazówkę na przyszłość, aby raczej nie podążać tą drogą…

Uważam, że „Co każdy Słowianin wiedzieć powinien” jest książką uczciwą, co wcale nie znaczy, że pozbawioną różnych błędów, w tym tzw. stylistycznych, patrz zeszyt zeszytowi zeszytem…

Błędy które szczególnie zwróciły moją uwagę zacytuję i omówię poniżej.

Z drugiej strony kim ja jestem, żeby stwierdzać, co jest a co nie jest błędem i wymandrzac się? Z trzeciej strony, a kogo obchodzi to, co ja sobie myślę? Pewno dla większości czytelników tego co piszę, z założenia jest to niezrozumiałą herezją, albo prościej agenturalnym bełkotem. Ja sam wg nich jestem jakimś ruskim trollem i wiem i piszę co najmniej gówno, jeśli nie gorzej… Także i tak, to co napiszę nie ma żadnego znaczenia…

Niech i tak będzie. Dlatego walą mnie jakieś debilne grymasy, że niby nic tylko niecnie knuję po nocach, żeby pognębić innych Autorów książek i podlizać się właśnie Dragomirze, itp.

Nieporozumień i szczerej niechęci do wyjaśnienia czegokolwiek, co jest związane ze Słowiańszczyzną jest tyle, że takie drętwe marudzenia spływają po Mię, jak deszczówka przez rynnę.

Ktoś, kto tylko umie dumnie nadymać się i tak nigdy nie zrozumie nic z tego co napisałem, nie tylko tu…

Ktoś, kto tylko pływa po powierzchni lub kręci, czy mataczy i dlatego zwyczajnie nie umie rzetelnie obronić swoich racji, nigdy ani nie przyzna mi racji, ani nie będzie miał odwagi bronić tej swojej. Wiadomo, że jeszcze zbierze bęcki i co wtedy? Strach pomyśleć, jaki to może być wstyd… Przeżyłem to już kilka razy, więc wiem co piszę…

Ciekawa jest tylko prawda.

Czy Dragomira ją opisała? Tego nie jestem pewien, bo nie znam się na wszystkim. Mogę trochę wypowiedzieć się o językoznawstwie, genetyce i porównywaniu danych, itp. O dziejach, kulturze, tradycjach, itp staram się nie pisać. Podobnie jak staram się nie korzystać z tzw. kronik, czyli jak to ładnie ujęła była Autorka, z tej czy tamtej ofitzjalnej propagandy.

Opieranie się w poszukiwaniach sensu istnienia, czy wiedzy o Słowianach, o średniowieczne źródła pustynne, to tak, jakby dziś czerpać wiedzę o świecie tylko z Gówna Wybiórczego, itp.

Czy prawda o Słowiańszczyźnie w ogóle istnieje? Przecież wg ofitzjalnej wykładni wszystko to, co napisała Autorka, to jest takie same wraże moskiewskie gadanie… Dokładnie to sądzi o tzw. Turbo-Słowianach wielu jaśnie oświeconych, których jednak nie będę tu wymieniał, bo nie są tego warci.

Liczę na to, że Autorka, w przeciwieństwie do innych Autorów książek będzie umiała bronic swoich racji. Liczę na to, że te wszystkie moje przytyki zrozumie i zgrabnie wykorzysta w przyszłości. Mam nadzieję, że dzięki temu co robię, np. poprawi kolejne wydania tego Zeszytu I, itp.

Dragomira nigdy bezpośrednio nie zwracała się do mnie z żadnymi pytaniami, co do treści Jej książki.

No nie, żeby mi nie przesyłała jej treści, czy żebym nie czytał tego, czy tamtego.  Zamieszczała już wcześniej na swoich sieciopisach niektóre z jej rozdziałów, co czytałem. Ogólnie rzecz biorąc wiedziałem, czego spodziewać się i w sumie dokładnie to dostałem.

Prawdą jest to, że i nie chciałem i zresztą nie mogłem w żadem sposób mieszać się w powstanie Zeszytu I. Tak naprawdę, to 14.07.2018 otrzymałem od Autorki jego pdf i grafikę na okładkę.

Przeczytałem to co otrzymałem tego samego dnia wieczorem, co jest raczej czymś dobrym, niż złym. Nie sprawiło mi to specjalnego cierpienia, a w paru miejscach nie powiem, szyderczo się uśmiechnąłem, ale także i miło zdziwiłem.

Czy jest to książka dla Mię? Częściowo tak i częściowo nie. Nie szukam w niej tego, czego nie spodziewam się w niej znaleźć. Wiem, że to czego szukam nie znajdę ot tak sobie, w podobnych książkach niestety… Musze to sam wyszarpać własnymi pazurami…

Co znalazłem w Zeszycie I szczególnie wartościowego? Oto rzeczy dobre i złe jak leci, po kolej… Czytaj dalej